Willa Górskich – zapomniana opowieść jednego z najciekawszych domów Łosic

Ten budynek zna niemal każdy, kto bywa przy ul. Szpitalnej. Dziś mieści się tu Wydział Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Siedlcach, ale historia tej willi jest znacznie bogatsza i bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać. Janusz Oleksiuk przygotował obszerne opracowanie historyczne, które można czytać jak monograficzną opowieść o jednym miejscu i ludziach z nim związanych. Autor, który udostępnił swój tekst do publikacji na łamach Łosice.info, prowadzi czytelnika przez ponad sto lat dziejów budynku – od czasu jego powstania, przez losy kolejnych właścicieli i użytkowników, po współczesność. Szczególną wartość opracowania stanowią unikatowe relacje rodziny Górskich, wieloletnich właścicieli willi, zestawione z archiwaliami i materiałami ikonograficznymi. Całość porządkuje wiedzę o tym miejscu i oddziela ustalenia źródłowe od narosłych przez lata uproszczeń.

 

Oprac. Janusz Oleksiuk

Wstęp

Przy ul. Szpitalnej, róg Narutowicza znajduje się datowana na przełom XIX/XX w. willa. Jak podają kroniki, została wybudowana przez właścicieli browaru –  i na ich potrzeby. Właściciel tego browaru nazywał się Hugo Gessner. Hugo był synem Bertholda i Florentyny Gessner, oboje rodzice pochodzili z Wielkopolski, ale swoje dorosłe życie spędzili w Konstantynowie (pow. Biała Podlaska). Gessnerowie nie byli Żydami, jak czasem mylnie podają niektóre publikacje, byli Polakami pochodzenia niemieckiego, chrześcijanami wyznania ewangelicko – augsburskiego. Berthold pracował w Konstantynowie prawdopodobnie w majątku hr. Stanisława Aleksandrowicza zarządzając gorzelnią i browarem. Browar w Łosicach wybudowany przez Hugona Gessnera prężnie działał już od 1885 lub 86 r. Mieścił się naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy Szpitalnej, w budynku nazywanym potocznie starym szpitalem, tam gdzie obecnie znajduje się Transgraniczne Centrum Dialogu Kultur.

Tzw. Willa Górskich lata 70–te XX w. Fot. ze zbiorów autora

Oto krótka charakterystyka samego budynku zaczerpnięta z Projektu budowlanego remontu zabytkowego budynku willi z 2020 r. autorstwa Pracowni Konserwatorsko – Budowlanej ROKOKO Joanny Kobylińskiej[1]:

„Budynek (…) został wpisany do rejestru zabytków nieruchomych pod nr A–174 decyzją z dn. 15.12.1988 r. jako przykład siedziby mieszkalnej o charakterze willowym (…) w stylu modernistycznym. Korpus na rzucie prostokąta, z dwoma prostopadłymi ryzalitami od frontu. Z tyłu prostokątna, nieco węższa od korpusu, przybudówka. Korpus podpiwniczony, dwukondygnacyjny, nakryty dachem dwuspadowym. Ryzality dwukondygnacjowe, nakryte dachami dwuspadowymi o tej samej wysokości co dach korpusu. Przybudówka tylna parterowa, nakryta dachem dwuspadowym. (…) Dach kryty blachą ocynkowaną. Ściany na wysokim cokole, zwieńczone płaskimi gzymsami. Kondygnacje korpusu i ryzalitów podzielone płaskimi gzymsami kordonowymi. W narożach ścian płaskie lizeny. Front zwrócony na zachód, ujęty z boków ryzalitami. Część środkowa dwuosiowa, z drzwiami na osi północnej. Między ryzalitami, w przyziemiu, przed wejściem, poprzedzony schodami taras, a na piętrze balkon. (…) Ściany otynkowane oprócz lizen i gzymsów pasów nadokiennych. (…) Wejście główne od frontu, do dużej sali usytuowanej na środku korpusu. Z obu jej stron symetrycznie położone po dwa pomieszczenia (…). W przybudówce na środku korytarz, z drzwiami do sali głównej korpusu.  Z obu stron korytarza symetrycznie rozmieszczone po dwa pomieszczenia. (…) Pomieszczenia na piętrze korpusu posiadają analogiczny rozkład jak na parterze. Pod całym korpusem wysokie piwnice.”

Obecnie w willi Górskich mieści się delegatura Sądu Rejonowego w Siedlcach – Zamiejscowy Wydział Ksiąg Wieczystych. Budynek należy od 2000 r. do Powiatu Łosickiego. Co się z nim działo przez te ponad 100 lat od czasu wybudowania domu przez Hugona Gessnera? W jaki sposób własność nieruchomości przeszła z rąk Gessnera na Powiat Łosicki, kto w międzyczasie był jej właścicielem i użytkownikiem – to wyjaśni dalsza części opracowania.

Okres międzywojenny

Hugo Gessner sprzedał swój browar Medardowi Antoniemu Rola – Sadkowskiemu w 1911 roku. Sadkowski do ok. 1915 r., tj. do momentu wkroczenia do Łosic Niemców kontynuował działalność piwowarską. Wprawdzie niesamodzielnie, bo tuż po zakupie wydzierżawił obiekt łosickiemu Żydowi Szlomie Wajsbergowi, niemniej wciąż warzono tu piwo. W 1915 r. historia piwowarstwa w Łosicach się kończy – Niemcy zajęli budynek browaru i urządzili w nim zakład dezynfekcji i odwszawiania (!). Okazały dom vis–a–vis był elementem „pakietu sprzedażowego” razem z budynkiem browaru pomiędzy Gessnerem, a Sadkowskim – akt sprzedaży zawarto w Warszawie, w kancelarii notariusza Wacława Słupskiego przy ul. Długiej 17.

Przejdę teraz do rodziny Państwa Górskich, bo to w ich posiadaniu (choć okresowo ograniczonym), ten dom był najdłużej.

Z karty w rejestrze zabytków (zabytek.pl) wynika, że w jeszcze w 1983 r. właścicielami domu byli bracia Mieczysław i Zygmunt Górscy – synowie Henryka i Justyny (ze Skarpetowskich) Górskich.

Henryk Górski (1930) i jego żona Justyna (1939). Fot. z archiwum rodzinnego Piotra Górskiego.

Państwo Górscy mieli 3 synów. Najstarszy z nich, Tadeusz Górski urodził się w 1912 roku. Zaginął podczas kampanii wrześniowej 1939 r. i pomimo prowadzonych przez rodzinę poszukiwań nie udało się ustalić ani daty, ani miejsca jego śmierci. Średni syn Zygmunt urodził się w 1915 r. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r., po kapitulacji trafił do niewoli niemieckiej, gdzie przebywał do końca wojny. Po wojnie osiedlił się w Warszawie, gdzie zmarł w 1992 r. Najmłodszy z braci, Mieczysław urodzony w 1921 r., zmarł w 2006 r. w Warszawie. O nim jeszcze opowiem.

Państwo Górscy w majątku rodzinnym Justyny: Justyna, syn Tadeusz, Henryk. Fot. z arch. rodzinnego P. Górskiego.

Państwo Henryk i Justyna Górscy wzięli ślub w 1911 r. w Ostrowii Mazowieckiej. Justyna pochodziła z tamtejszej rodziny ziemiańskiej. Henryk Górski pochodził z rodziny o długich tradycjach inteligencko–ziemiańskich. Jego ojciec, Józef Kalasanty Górski, mieszkał w Nasielsku, a wcześniejsze pokolenia rodziny wywodziły się ze środowisk urzędniczych i ziemiańskich. W rodzinnej tradycji zachowała się pamięć o udziale przodków w wydarzeniach przełomu XVIII i XIX wieku: pradziadek Henryka – Michał Górski w roku 1794 w trakcie Powstania Kościuszkowskiego brał udział w walkach, które toczyły się w Warszawie na ulicy Miodowej, a następnie w roku 1812 zaciągnął się do wojska i wziął udział w wyprawie Napoleona na Moskwę.

Henryk zdobył wykształcenie prawnicze. I to właśnie jego zawód stanowi klucz do ustalenia dlaczego dom wybudowany przez Gessnera stał się własnością Górskich i pod taką nazwą funkcjonuje w Łosicach do dziś.

O Henryku jako prawniku wspomina już akt ślubu z Justyną: zawód Henryka – notariusz. O tym, co stało się osiem lat później, dowiadujemy się z adnotacji prasowej[2]:

Wszyscy synowie pp. Górskich urodzili się w Ostrowii Mazowieckiej, Henryk pracował w tamtejszym sądzie, ale z przerwami, gdyż po rozpoczęciu działań wojennych (I WŚ) Górscy wyjechali wgłąb Rosji[3].

Justyna Górska z synem Tadeuszem (po lewej) i Zygmuntem, Dniepropietrowsk, 1916. Fot. z archiwum rodzinnego P. Górskiego.

W latach 1919–1923 mec. Górski był Sędzią Pokoju w Parczewie, podlegając służbowo Sądowi Okręgowemu w Białej Podlaskiej. Prezesem Sądu Okręgowego był w tym okresie sędzia Antoni Massalski[4].

O pasjach pozasłużbowych rejenta Górskiego wiadomo niewiele, ale na pewno jedną z nich było myślistwo. Poniżej zdjęcia z „parczewskiego” okresu jego życia.

Zdjęcie z lewej: Henryk Górski „służbowo”, 1920; zdjęcie z prawej: „po godzinach”, polowanie w okolicach Parczewa. Fot. z archiwum rodzinnego P. Górskiego.

Zwieńczeniem jego kariery zawodowej było otwarcie w 1923 r. w Łosicach kancelarii notarialnej. Prowadził ją przez 10 lat, aż do swojej śmierci w 1933 roku.

Poniżej fragment jednego z aktów notarialnych sporządzonych w kancelarii rejenta Górskiego. Ten dokument z 1923 r. spina klamrą wszystkie trzy kluczowe dla tej opowieści postacie: Gessnera, Sadkowskiego i Górskiego. Medard Sadkowski sprzedaje tu Janowi Czyżewskiemu udział we współwłasności nieruchomości gruntowej, który nabył on uprzednio (w 1911 r.) od Gessnera właśnie. Poniżej fragment ostatniej strony z podpisami stron transakcji, świadków oraz rejenta:

Trzeba przyznać, że podpis Górskiego jest wzorcem podpisu urzędowego notariusza z epoki: opanowany, wystylizowany, nastawiony na legitymizację aktu. Nie da się tego samego powiedzieć o charakterze pisma, ten jest niezwykle trudny do odczytania…

Henryk Górski umarł na zawał serca, mając zaledwie 46 lat. Jego grób znajduje się na łosickim cmentarzu.

Rok przed śmiercią, Henryk Górski (na pierwszym planie), Biała Podlaska 1932. Fot. z archiwum rodzinnego Piotra Górskiego.

Poniżej nekrolog Henryka Górskiego[5] oraz zdjęcie z wyprowadzenia ciała na łosicki cmentarz. Pogrzeb rejenta Górskiego miał niezwykle uroczystą oprawę. W celebrze uczestniczyło aż 11 księży, w tym jeden prałat, orkiestra dęta idąca na czele orszaku grała marsze żałobne, a pogrzeb zgromadził bardzo licznie mieszkańców miasta.

To zdjęcie, oprócz dowodu wielkiego szacunku, jakim z pewnością był darzony łosicki notariusz, stanowi niezwykle cenny obraz Łosic z 1933 r. Główne tło pogrzebu stanowi sklep Spółdzielni Spożywczo – Rolniczej w Platerowie (obecnie w tym miejscu znajduje się bank PKO BP), po jego prawej stronie drewniany sklep pp. Margrafów. Po lewej, w głębi dobrze widoczna kamienica pp. Wierzbickich. Ulice Łosic od 1928 r. były oświetlone latarniami elektrycznymi, co dokumentują przewody na słupach. Na lewym skraju ledwo widoczny dystrybutor stacji benzynowej. Przed sklepem przypadkowi przechodnie – Polacy i Żydzi, widać też konie zaprzężone do furmanek.

Wracamy do historii domu. Bazując na informacji z gazety „Podlasiak” można przyjąć, że państwo Górscy nabyli kamienicę na rogu ul. Szpitalnej i Narutowicza wkrótce przed lub tuż po objęciu przez Henryka Górskiego rejentury (30.07.1923 r.).

Justyna Górska – Pani Rejentowa

Justyna, wdowa po rejencie Górskim pozostała w Łosicach. Tam też, do wybuchu wojny pozostawali jej synowie. Pani Justyna zamieszkiwała w willi aż do lat 70–tych XX wieku. Starsi łosiczanie pamiętają zapewne starszą, elegancką, drobnej budowy panią, która pielęgnowała swój przepiękny ogród w miejscu, gdzie obecnie znajduje się stacja paliw i baza pogotowia ratunkowego. Dziedziniec od ulic Narutowicza i Szpitalnej był ogrodzony wysokim parkanem z ciasno zbitych desek.

Dom Górskich w latach 60–tych. Fot. z archiwum rodzinnego P. Górskiego.

Bogumiła Kopryjaniuk (prywatnie ciocia autora) tak wspomina panią Górską, zwaną przez sąsiadów Rejentową:

„Pani Rejentowa słynęła nie tylko z dbałości o kwiaty, lecz także z wielkiego serca wobec najmłodszych. Dzieci z okolicy często zaglądały do jej ogrodu, prosząc o bukiecik kwiatów – zwłaszcza w październiku, kiedy zbliżał się Dzień Nauczyciela. Ona nigdy nie odmawiała – z uśmiechem obdarowywała każdego uczniaka, który cierpliwie czekał w kolejce przy furtce na kwiaty dla pani nauczycielki.

Rejentowa Górska, 1930. Fot. z archiwum rodzinnego P. Górskiego

W tamtych latach, kiedy pochodzenie i dawny status społeczny miały jeszcze swoje znaczenie, p. Górska wyróżniała się nie tylko nienagannymi manierami, lecz i pewną godnością, która zdradzała jej ziemiańskie korzenie. Chętnie rozmawiała z każdym napotkanym na ulicy – czy to z sąsiadem, czy znajomym – zawsze uprzejma i uśmiechnięta, ale w sposób subtelny dawała rozmówcy odczuć, z kim ma do czynienia. Z osobami o podobnym statusie społecznym rozmawiała jak z równymi sobie. Natomiast prosty, niewykształcony człowiek, choć zawsze mógł liczyć na życzliwość i grzeczne słowo, odczuwał wobec niej pewien respekt i dystans. Było w tym coś naturalnego, wynikającego z tamtej epoki, pozostałość dawnego porządku społecznego, w którym pochodzenie miało znaczenie.”

Panią Górską dość często odwiedzali w Łosicach jej żyjący synowie. Ostatnie lata życia spędziła blisko nich, w Warszawie. Od 1975 roku do jej śmierci Justyną opiekował się syn Zygmunt. Mieszkali przy ul Skalbmierskiej na Bielanach. Zmarła w 1980 r. i jest pochowana na cmentarzu rzymskokatolickim parafii św. Józefa w Ursusie–Solipcach. Tam też spoczywa jej syn Mieczysław i jego żona Irena. O ich wspólnych losach jeszcze opowiem.

Losy członków rodziny Górskich

Autorowi udało się skontaktować z jedynym żyjącym potomkiem rejenta Górskiego Piotrem Górskim, synem Mieczysława. Pan Piotr opiekuje się grobem swojego dziadka Henryka na łosickim cmentarzu. I tą właśnie drogą, poprzez list pozostawiony na nagrobku rejenta nawiązaliśmy kontakt. Dzięki jego uprzejmości mogę teraz szerzej opowiedzieć zarówno o rodzinie Górskich, jak też co nieco dołożyć do historii domu. To również p. Piotr udostępnił część zamieszczonych tu historii i zdjęć.

Jak wspomnialem, najstarszy syn pp. Górskich, Tadeusz zginął w kampanii wrześniowej 1939 roku. Średni syn Zygmunt po wojnie osiedlił się w Warszawie. Ożenił się z Anną (ze Świętochowskich), która po ciężkiej chorobie zmarła w 1967 r., w wieku 53 lat. Nie mieli potomków. Zygmunt zmarł w 1992 r. i został pochowany obok żony Anny i teścia Jana Świętochowskiego na warszawskich Powązkach.

Mieczysław Górski, mając w roku wybuchu wojny ledwie 18 lat uniknął wcielenia do sił zbrojnych II RP we wrześniu 1939 r. Do Łosic ok. 24–25 września 1939 r. wkroczyli Sowieci. Po zaledwie kilkunastu dniach, na mocy protokołu Ribbentrop–Mołotow oraz Traktatu o granicach i przyjaźni Armia Czerwona wycofała się z niektórych zajętych wcześniej terenów, w tym z Łosic. Sowieci wyszli stąd ok. 5–8 października 1939 r. i od tego czasu teren znalazł się pod okupacją niemiecką.

Niemcy zajęli większość domu pp. Górskich na siedzibę Arbeitsamtu. Justynie Górskiej pozwolono pozostać w części wschodniego, mniej reprezentacyjnego skrzydła budynku. Niemcy pozwolili jej też uprawiać ogród, który już wówczas słynął ze swej urody i bogactwa roślin. Mogła korzystać z piwnicy. Z piwnicą wiąże się ciekawa historia z tamtych lat. Otóż Żydzi, którzy tuż przed wybuchem wojny stanowili ponad 50% ludności miasta, po wkroczeniu Niemców zaczęli stąd wyjeżdżać przeczuwając dalszy, tragiczny dla nich rozwój wydarzeń. Jedna z takich wyjeżdżających na wschód Żydówek poprosiła wdowę Górską o przechowanie okazałego tobołka. Zawierał on tkaniny – był to prawdopodobnie towar z jednego z 12 sklepów bławatnych w mieście. Pakunek przeleżał w tej piwnicy aż do 1946 r., kiedy to zgłosiła się do wdowy pewna kobieta–posłaniec z listem zawierającym opis „depozytu” i prośbę o jego wydanie temuż „kurierowi”. Pani Rejentowa oczywiście te zwilgotniałe, czy wręcz spleśniałe tkaniny oddała, a co jeszcze niezwykłe w tej historii – cała operacja odbyła się bez wypowiedzenia ani jednego słowa ze strony przybyłej kobiety.

W mieszkaniu przy ul. Szpitalnej, wraz z p. Górską, w sąsiedztwie niemieckich urzędników i oficerów wciąż mieszkał syn Mieczysław. Niemcy widząc towarzyszącego matce 20–letniego młodzieńca zatrudnili go do pracy w tymże Arbeitsamt’cie – czy to do prac fizycznych, czy bardziej biurowych, tego nie wiadomo. Dość, że polski ruch oporu zwietrzył możliwość pozyskiwania informacji z tego – dość kluczowego – urzędu okupanta poprzez młodego Górskiego. Mieczysław na tę współpracę przystał. Działał aż do momentu, w którym Niemcy wykryli „kreta” w urzędzie. Mieczysław w porę zbiegł i ukrył się w lesie, w jednostce Armii Krajowej Mewa–Kamień działającej na terenie Mińska Mazowieckiego i powiatu mińskiego[6]. W lesie spędził rok – od czerwca 1943 do lipca 44 r.

Po wojnie Mieczysław Górski został przez władze Polski Ludowej oskarżony o pracę na rzecz okupanta (chodziło o łosicki Arbeitsamt). Za karę wysłano go do przymusowej pracy w kopalni, gdzie spędził 3 lata. Również w ramach kary władza ludowa pozbawiła Mieczysława prawa własności rodzinnego domu. Po latach ta własność została mu jednak przywrócona. Dalsze jego losy związane są już z Warszawą, a dokładnie z Ursusem. Tam, po całej zawierusze lat wojny i powojnia osiadł wraz z rodziną.

Mieczysław ożenił się z Ireną z Drążkowskich pochodzącą z Kościerzyny na Kaszubach. Swoją przyszłą żonę poznał nie gdzie indziej, jak… w domu rodzinnym w Łosicach! Tu należy wyjaśnić kim byli „pomorzacy”, a właściwie „pomorzaki” – bo tak ich nazywano. Były to osoby przymusowo wysiedlone przez Niemców z Pomorza, z terenów wcielonych do Rzeszy. Niemcy w latach 1939–41 deportowali stamtąd dziesiątki– i setki tysięcy Polaków – każdego, kto nie chciał podpisać volkslisty. Znacząca ich liczba trafiła do Generalnego Gubernatorstwa, z czego wielu do Łosic[7]Rodzina Drążkowskich – Marta wraz z dziećmi Ireną i Henrykiem trafili właśnie do Łosic, do domu p. Justyny Górskiej. W ten właśnie sposób Mieczysław poznał swoją przyszłą żonę Irenę. Brat Ireny, Henryk Drążkowski, późniejszy profesor Akademii Medycznej w Gdańsku, to wybitna postać polskiej medycyny. Jego biografia zawodowa wykracza poza ramy niniejszego opracowania, warto jednak wspomnieć, że prof. Drążkowski odznaczony został m.in. Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.[8]

Irena Drążkowska przybywając do gościnnego domu Pani Rejentowej miała 16 lat. Mieczysław Górski był od niej 2 lata starszy. Oboje byli więc w wieku idealnym, aby się zakochać, ale zdażyła im się ta miłość w czasach wyjątkowo złych dla planowania wspólnej przyszłości. A jednak ich uczucie przetrwało próbę czasu i pomimo przeciwności losu udało im się po wojnie spotkać i… pobrać. Pani Irena Górska była artystką – śpiewaczką, przez wiele lat pracowała w Teatrze Wielkim w Warszawie. Zmarła w 1996 roku.

Osobiste wspomnienia Piotra Górskiego dotyczące domu w Łosicach sięgają końcówki lat 60. i początku lat 70. Piotr urodził się w 1960 r. i jako dziecko odwiedzał babcię Justynę wraz ze swoimi rodzicami. Podczas wakacji zostawał pod jej opieką na wiele tygodni. Pamięta, że babcia zajmowała dwa pokoje na parterze we wschodnim skrzydle willi – tyle jej zostawiła do dyspozycji władza ludowa. Pamięta również pp. Kowalewskich – sąsiadów z naprzeciwka, z którymi jego ojciec Mieczysław utrzymywał żywe relacje.

Jeszcze trochę historii…

Pan Piotr wspomina również historię z lat ok. 1985–86, kiedy ojciec otrzymał wiadomość, że „władza” zajmuje ogród przy willi i będzie tu organizować bazę pogotowia ratunkowego. Jakiś czas potem przyszła informacja z milicji, że podczas prac budowlanych odkryto w tamtym miejscu groby – najprawdopodobniej bardzo stare groby zakonników. Nie jest znany dalszy ciąg tej historii z grobami.[9]

Jeszcze jedna historia z lat II wojny światowej, zasłyszana od starszego pokolenia. Otóż urzędnik Arbeitsamtu, nie zastawszy w domu młodego, liczącego wówczas około 27 lat Łosiczanina, wziął „w zastępstwie” jego siostrę jako zakładniczkę. Siostrę zamknięto w „kozie”, tj. na niewielkim pięterku budynku gospodarczego położonego na terenie posesji, na której stała willa. Niemcy pozostawili zakładniczkę bez wody i pożywienia. Rodzina zakradała się tam nocą i przez małe okienko podawała jej koszyk z żywnością, zaczepiony na sznurku. To może być tylko pojedyncza historia, a równie dobrze powszechny modus operandi Niemców podczas okupacji.

Dzieje tego domu zasługują na pewno na opowieść dłuższą, niż ta tutaj snuta, ale źródła wiedzy na ten temat nie są bogate, a z roku na rok wysychają coraz bardziej. Niewiele wiadomo o tym, kto i kiedy w nim mieszkał, kogo jeszcze gościł ten dom, jakie inne role pełnił. Na pewno po wybudowaniu willi właściciel browaru Hugo Gessner mieszkał tu wraz z rodziną: żoną Walerią Karoliną z d. Loretz, dziećmi Witoldem i Janiną–Walerią Gessner. Matka Hugona, Florentyna Gessner zmarła w 1894 r., ale nie znając dokładnej daty wybudowania domu trudno cenić, czy Florentyna zdążyła tu jeszcze zamieszkać? Można też śmiało postawić tezę, że podczas pierwszej wojny światowej niemieckie władze okupacyjne używały tego domu na swoje biura, urzędy lub kwatery dla urzędników i oficerów. To zbyt piękny i wygodny budynek, by w tamtych czasach i okolicznościach pozostawał poza ich władaniem. Okupanci zawsze w pierwszej kolejności zajmowali najładniejsze, największe i najlepsze budynki w mieście. Zawierucha wojny bolszewickiej 1920 r. zapewne również odcisnęła swoje brudne piętno na wyposażeniu i substancji willi. Wiemy, że rejent Górski prowadził tu swoją kancelarię notarialną, ale jej otwarcie musiał poprzedzić gruntowny remont i „sprzątanie po historii”.

Łosicki przedwojenny Żyd Icik Rak we wspomnieniach w wydanej w Nowym Jorku w 1963 r. książce Łosice Memorial Book[10] (w jidisz) pisze tak:

„Moje biuro mieściło się w magistracie. (…) W tym czasie w Łosicach odbyły się negocjacje pokojowe między Polską, a Rosją Sowiecką. Przybył polski minister spraw zagranicznych i wysocy bolszewiccy delegaci z Moskwy. Otrzymałem rozkaz, by przygotować dla nich odpowiednie miejsce. Wybrałem dom należący do Sadowskiego [właśc. Sadkowskiego–przyp. autora]. Ksiądz pożyczył mi nawet naczynia dla delegacji.”

Choć ten tekst brzmi dla łosickich dziejów imponująco, to jest daleki od prawdy. Rokowania pokojowe pomiędzy Polską i Rosją Sowiecką rzeczywiście miały miejsce w 1920 roku, ale w Mińsku i następnie w Rydze, a nie w Łosicach. Delegacją polską kierował Jan Dąbski, i nie był to formalnie minister spraw zagranicznych (pełnił funkcję wiceministra MSZ). Jednak tych wspomnień Icik Rak nie mógł chyba zupełnie zmyślić, być może jakieś ważne rozmowy się toczyły – i tu dochodzimy do sedna – w domu należącym do Sadkowskiego. Ten ślad potwierdza Medarda Sadkowskiego, jako właściciela interesującego nas domu w tamtym czasie, a także historyczne znaczenie tego miejsca, choć do końca nie wiadomo świadkiem jakich to „negocjacji” był on w 1920 roku.

Po 1945 roku

Przechodzimy dalej śladami historii. Podczas II wojny światowej, jak już wspomniałem, była tu siedziba niemieckiego Arbeitsamtu, a budynek służył Niemcom również jako areszt i więzienie. Po wojnie wprowadził się do willi Urząd Bezpieczeństwa, a do czasu wybudowania tzw. „prezydium” – także miejsko–gminna komórka PZPR. Łosiccy harcerze starszego pokolenia – opiekunowie drużyn, mogą pamiętać zbiórki w sali użyczanej przez partię, prowadzone pod wesołym przewodnictwem druha Jana Ludwiczuka.

Przez wiele lat w tych murach mieściła się przychodnia zdrowia oraz pracownia rentgenowska. Starsi łosiczanie z sentymentem wspominają zapewne lekarzy, którzy tu przyjmowali – dr Maksymowicza, Bodeckiego, Jabłońskiego, Narojka, dr Paciorkową, dr Stypułkowską.

Przychodnia funkcjonowała w tym miejscu do 1986 r., kiedy to po drugiej stronie ul. Narutowicza, po jedenastu latach budowy (!), oddano do użytku nowy obiekt przeznaczony specjalnie na jej potrzeby. Dom Górskich był już wówczas dalece niewystarczający dla miejskiej przychodni – zbyt mały i projektowany do zupełnie innej funkcji. W tym samym roku (1986) bracia Górscy sprzedali willę po rodzicach Skarbowi Państwa, reprezentowanemu przez ZOZ w Łosicach. ZOZ pomimo przeniesienia zasadniczej działalności do nowego obiektu nadal użytkował nieruchomość jako m.in. bazę pogotowia ratunkowego, pracownię RTG i gabinet lekarza oraz pielęgniarek.

Ostatnia zmiana właściciela nastąpiła 31 stycznia 2000 r., kiedy to decyzją Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego nieruchomość została skomunalizowana, a następnie – już jako mienie komunalne – przekazana Starostwu Powiatowemu w Łosicach.

Współcześnie, dom przynajmniej dwukrotnie przechodził remont. Jeden w 2020 r., zaś drugi – naprawdę gruntowny i solidny – w 2025 r. Wymieniono tynki, odnowiono i zabezpieczono elewację, zaizolowano fundamenty, wymieniono schody zewnętrzne, instalacje oraz wyremontowano wnętrze budynku dostosowując je do potrzeb obiektu użyteczności publicznej (sąd) i wymogów technologicznych XXI wieku. Willa odzyskała swój dawny blask i została od strony techniczno–budowlanej zabezpieczona na wiele kolejnych lat. Remont wykonał Zakład Usług Remontowo Budowlanych p. Jerzego Wawryniuka. Ciekawostką ujawnioną podczas tych ostatnich prac było odkrycie dwojga drzwi w obu ryzalitach – po prawej i lewej stronie głównego wejścia. Otwory te są zamurowane i nieczynne, dopiero skucie tynku pokazało ich istnienie.

Willa Górskich podczas remontu w 2025 r. Fot. J. Denisiuk

Innym, dość sensacyjnym odkryciem było znalezienie w piwnicy tej kamienicy ludzkich szczątków. Informacja o tym została podana w jednej z publikacji prasowych w tonie sensacyjnym, z sugestią, jakoby przed wojną willa należała do rodziny żydowskiej, a w czasie okupacji była siedzibą gestapo. Do tych doniesień należy podchodzić z daleko idącą ostrożnością, gdyż zarówno kwestia własności budynku, jak i jego wykorzystania w okresie II wojny światowej została przedstawiona niezgodnie z ustaleniami źródłowymi.

Tzw. willa Górskich, a właściwie należałoby zgodnie z prawdą historyczną oddać jej imię także jej budowniczemu – willa Gessnera, jest trwałym elementem łosickiej historii i łosickiej architektury. Wszyscy znają ten budynek, jest on drugą – obok budynku browaru – trwałą, materialną pamiątką jaką pozostawił po sobie Hugo Gessner. Historia na trwale wpisała jednak doń rodzinę Górskich z szanowanym rejentem Henrykiem Górskim i równie dobrze przez łosiczan zapamiętaną rejentową Justyną Górską. Używam staromodnych, niepolitycznych dziś słów – rejent, rejentowa. Ale to piękna, stara historia, a ta wymaga ówczesnego, jakże pięknego języka.

A co do samego budynku, to przyszłość dopisuje do niego wciąż nowe i nowe roleDobrze, że ocalał, jest i dalej służy mieszkańcom.

Pamiętajmy więc o jego budowniczym, właścicielach i całej związanej z nimi historii.

Poniżej – współczesne zdjęcia willi Górskich / willi Gessnera, tuż po remoncie z 2025 r. (fot. Jarosław Denisiuk).

 

 


[1] https://samorzad.gov.pl/web/powiat–losicki/roboty–budowlane–prace–konserwatorskie–i–remontowe–zabytkowego–budynku–willi–o–funkcji–uslugowej–przy–ul–szpitalnej–2–w–losicach

[2] Podlasiak – tygodnik społeczno–ekonomiczny (…), Nr 3 z dn. 19 stycznia 1929 r., dostęp https://bbc.mbp.org.pl/Content/1363/Segregator9.pdf str. 5 (PDF)

[3] Wyjazd Henryka Górskiego wraz z rodziną do Dniepropietrowska (ówczesnego Jekaterynosławia) w czasie I wojny światowej nie miał charakteru tzw. „bieżeństwa”. Górski, jako prawnik zatrudniony w strukturach sądowych Imperium Rosyjskiego, należał do grupy urzędników państwowych, których wraz z rodzinami ewakuowano lub przenoszono służbowo z terenów zagrożonych działaniami wojennymi w głąb państwa.

[4]https://www.academia.edu/34033629/S%C4%85d_Okr%C4%99gowy_w_Bia%C5%82ej_Podlaskiej_w_latach_1919_1931_Dzieje_ustrojowe_i_pozosta%C5%82o%C5%9B%C4%87_aktowa?utm

[5] Kurier Warszawski, niedziela, 30 lipca 1933, strona 14; dostęp (płatny) z https://wielcy.pl/nekrologia/237023

[6] https://pl.wikipedia.org/wiki/Obw%C3%B3d_Mi%C5%84sk_Mazowiecki_Armii_Krajowej?utm.com

[7] Więcej na ten temat w książce autorstwa Mariana Czmocha: "Pomorzaki" na ziemi łosickiej w latach 1939–1945, wyd. Tow. Przyjaciół Ziemi Łosickiej, 2022.

[8]Więcej o prof. Drążkowskim na https://gdansk.gedanopedia.pl/gdansk/?title=DR%C4%84%C5%BBKOWSKI _HENRYK ,profesor_Akademii_Medycznej_w_Gda%C5%84sku

[9] Willa Górskich stoi na placu należącym przed 1878 r. do kościoła katolickiego. Istniał tu m.in. klasztor ojców komunistów. Temat klasztoru i – szerzej – parafii w Łosicach oraz jej dóbr został dokładnie opisany przez łosickiego historyka, regionalistę Tomasza Dobrowolskiego w książce 500 lat łosickiego Kościoła – dzieje parafii i dekanatu, Łosice, 2011

[10] https://www.jewishgen.org/yizkor/losice/los007.html#Page8; Dawid Ruzal –That Was Our Town

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Joanna - niezalogowany 2026-02-03 17:50:21

    Świetnie przedstawiona historia , gratuluję. Bywałam w tym budynku u dr Paciorek i tam zawsze było zimno???? Janusz jesteś wielki????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Janusz - niezalogowany 2026-02-04 08:49:17

    Dzięki :) Ja pamiętam wizyty u dr Bodeckiego i Maksymowicza.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jacek Kucewicz - niezalogowany 2026-02-03 21:25:37

    Dodatkowa informacja uzyskana już po publikacji. Zygmunt Górski (Górski Zygmunt Mieczysław .Łosice pow. siedlecki ul. Szpitalna 2) figuruje jako podchorąży S.P.R.A. (Szkoła Podchorążych Rezerwy Artylerii ) w Baterii 9.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Najnowsze wiadomości