W poniedziałek, 26 sierpnia, zwykły dzień pracy listonosza z Urzędu Pocztowego Łosice, Radosława, przerodził się w dramatyczną walkę o życie drugiego człowieka. Dzięki intuicji i błyskawicznej reakcji ocalił życie mieszkańca wsi Biernaty Stare, który uległ ciężkiemu wypadkowi. Decyzja o doręczeniu z pozoru nieistotnej przesyłki okazała się kluczowa w zdarzeniu, które mogło zakończyć się tragicznie.
Decyzja, która uratowała życie
Tego dnia miejscowy listonosz Radosław miał przebywać na urlopie. - Mimo to postanowił wrócić do pracy i rozpocząć swój codzienny obchód, który obejmował zarówno tereny miejskie, jak i wiejskie - mówi Anna Korycińska, naczelnik Urzędu Pocztowego w Łosicach.
Około godziny 9:30 listonosz dotarł do odległej kolonii wsi Biernaty Stare, gdzie miał dostarczyć niepozorną, nierejestrowaną przesyłkę. Z pozoru nic nie wskazywało na to, że wizyta stanie się kluczowa dla czyjegoś życia.
- Choć nie miał obowiązku doręczyć listu tego dnia, a mogłoby to spokojnie poczekać do następnego, Radosław podjął decyzję, by mimo wszystko udać się do domu odbiorcy. Nikt nie spodziewał się, że ta prosta decyzja okaże się kluczowa w walce o życie jednego z mieszkańców - dodaje Anna Korycińska.
Po dotarciu na miejsce, listonosz wszedł na podwórko i zauważył coś, co byłoby szokiem chyba dla każdego. Pan Wiesław, do którego skierowana była przesyłka, leżał bez ruchu, przygnieciony skuterem, w kałuży krwi. Jego stan był krytyczny – upływająca z ran krew stanowiła śmiertelne zagrożenie. Bez chwili wahania pracownik łosickiej Poczty, Radosław podjął działania ratunkowe. Zdjął z mężczyzny skuter, ocenił stan rannego mieszkańca Biernat Starych i natychmiast wezwał karetkę. Nie czekając, zaczął uciskać miejsce rany, by zatamować krwawienie, które mogło w każdej chwili doprowadzić do śmierci pana Wiesława.
Jak się później okazało, pan Wiesław uległ poważnemu wypadkowi podczas pracy szlifierką w garażu. Przeciął żyły na przedramieniu - od nadgarstka po łokieć - co spowodowało poważne rany a co za tym idzie również szybki upływ krwi. Mężczyzna próbował samodzielnie wezwać pomoc, jednak z powodu słabości nie był w stanie obsłużyć telefonu. Podjął decyzję, że skuterem pojedzie po pomoc, lecz jego stan szybko się pogorszył – po przejechaniu kilku metrów przewrócił się i upadł na podwórku.
Jego dom, położony na kolonii, daleko od sąsiadów, dodatkowo utrudniał sytuację. Żaden z mieszkańców wsi nie mógł usłyszeć ani zobaczyć, co się dzieje. Ranny pan Wiesław leżał na ziemi, słabnąc coraz bardziej, a każda minuta działała na jego niekorzyść. Gdyby nie niespodziewane pojawienie się listonosza, sytuacja mogłaby skończyć się tragicznie.
Dzięki zimnej krwi listonosza Radosława i jego natychmiastowej reakcji, udało się opanować sytuację do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Prawdopodobnie gdyby pomoc nie nadeszła w porę, pan Wiesław wykrwawiłby się na miejscu.
Listonosz, mimo bohaterskiej akcji, nie szukał poklasku ani uznania. - Najważniejsze, że zdążyłem na czas i klient żyje... – powiedział skromnie, zapytany o swoje heroiczne działanie. Jego postawa jest przykładem, że w codziennym życiu można spotkać prawdziwych bohaterów, którzy w kluczowym momencie nie wahają się ratować życia drugiego człowieka.
Historia pracownika łosickiej Poczty, Radosława pokazuje, jak wielkie znaczenie mogą mieć decyzje podejmowane w codziennych, z pozoru rutynowych sytuacjach. Zwykły obchód terenu przez listonosza przekształcił się w akcję ratunkową, dzięki której uratowane zostało życie drugiego człowieka. Ten dzień pozostanie w pamięci nie tylko jako symbol odwagi, ale także jako dowód na to, że każde życie jest bezcenne, a drobne decyzje mogą zadecydować o wszystkim.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Moją mamusia też została uratowana przez listonosza, przebywała sama w domu i przewróciła się w łazience że względu na chorobę nie może sama się podnieść, ale w tym czasie przyszedł listonosz i jak uzgodnił z bratem że dzwoni do drzwi i wchodzi. Mama leżała na betonowej posadzce, pomógł jej wstać i zaprowadził do pokoju. Brat dopiero po kilku godzinach wrócił do domu. Gdyby nie Pan listonosz mama kilka godzin leżałaby na zimmnej posadzce.
Brawo Panu Radkówi i szybkim listonoszom. Szkoda tylko że Poczta Polska zaraz padnie bo wszystkie ekipy rządzące niezadbały aby odnalazła się na rynku przesyłek kurierskich A w większości listonosze to ludzie z powołania lubiący swoją pracę pomimo niskich zarobków. Z przykrością patrzyłem jak Poczta na siłę zrobiła z listonoszy akywizatorów i kazała wciskać ludziom kalendarze i inne duperele za grosze. Ale oczywiście kupowałem to od swojego listonosza bo kazali mu wyrobić normę.
Moją mamusia też została uratowana przez listonosza, przebywała sama w domu i przewróciła się w łazience że względu na chorobę nie może sama się podnieść, ale w tym czasie przyszedł listonosz i jak uzgodnił z bratem że dzwoni do drzwi i wchodzi. Mama leżała na betonowej posadzce, pomógł jej wstać i zaprowadził do pokoju. Brat dopiero po kilku godzinach wrócił do domu. Gdyby nie Pan listonosz mama kilka godzin leżałaby na zimmnej posadzce.
Brawo Panu Radkówi i szybkim listonoszom. Szkoda tylko że Poczta Polska zaraz padnie bo wszystkie ekipy rządzące niezadbały aby odnalazła się na rynku przesyłek kurierskich A w większości listonosze to ludzie z powołania lubiący swoją pracę pomimo niskich zarobków. Z przykrością patrzyłem jak Poczta na siłę zrobiła z listonoszy akywizatorów i kazała wciskać ludziom kalendarze i inne duperele za grosze. Ale oczywiście kupowałem to od swojego listonosza bo kazali mu wyrobić normę.