Lekcje z kryzysu. Pomoc powodzianom jako wyzwanie i inspiracja

W obliczu niszczycielskich skutków powodzi coraz większego znaczenia nabiera solidarność społeczna oraz sprawna organizacja pomocy. Tegoroczna powódź na Południu Polski, która dotknęła tysiące rodzin i zniszczyła dorobek ich życia, uwidoczniła nie tylko skalę zagrożeń związanych ze zmianami klimatycznymi, ale również ogromną rolę organizacji niosących pomoc. Wśród nich wyróżniła się Fundacja Dla Każdego, która stała się jednym z filarów wsparcia dla poszkodowanych. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy, zbiórkom darów i skutecznej koordynacji działań, Fundacja nie tylko dostarczyła niezbędne środki, ale także przywróciła nadzieję tym, którzy najbardziej jej potrzebowali. Jak wyglądała walka z żywiołem i jakie wnioski możemy wyciągnąć na przyszłość? Przeczytajcie o tym w rozmowie Joanny Gąski z Anną Tarkowską i Jakubem Ochmańskim prezesami Fundacji dla Każdego.

  • Zmiany klimatyczne to jedno z wyzwań współczesnego świata. Ich wpływ nie ogranicza się jedynie do wzrostu temperatur, lecz coraz częściej manifestuje się w ekstremalnych zjawiskach pogodowych, takich jak gwałtowne ulewy, susze, fale upałów czy nawalne burze. W Polsce szczególnie w ostatnich latach niebezpieczne okazują się powodzie, których częstotliwość i intensywność rosną z powodu zmian w cyklu hydrologicznym. W regionach o zmiennym ukształtowaniu terenu, takich jak Południe Polski, ryzyko to jest jeszcze większe.
  • Tegoroczna powódź po raz kolejny uświadomiła, jak ogromne wyzwanie stanowi walka ze skutkami takich katastrof. Zniszczone domy, zerwane mosty, zalane pola uprawne i straty w gospodarstwach to obraz, który coraz częściej wpisuje się w krajobraz dotkniętych terenów. Powodzie niszczą nie tylko dorobek życia mieszkańców ale zmuszają ich też do podejmowania trudnych decyzji o odbudowie lub opuszczeniu swoich domów. Skuteczna reakcja na takie katastrofy wymaga solidarności społecznej oraz zaangażowania wielu osób i instytucji, co widać na przykładzie działań Fundacji Dla Każdego.
  • W niniejszym wywiadzie przedstawiamy historię tych, którzy odpowiedzieli na wezwanie do pomocy powodzianom. Anna Tarkowska i Jakub Ochmański z Fundacji dla Każdego, opowiedzieli o ogromie strat jakie widzieli na zalanych terenach, ale także przypomnieli, jak ważna jest współpraca i szybkie działanie w obliczu kryzysu. Przyglądamy się zarówno motywacjom wolontariuszy, jak i organizacji wsparcia, by lepiej zrozumieć, jak przygotować się na przyszłość w czasach coraz bardziej nieprzewidywalnych warunków klimatycznych.

Co skłoniło Was do wyjazdu i zaangażowania się w pomoc powodzianom?

- Przede wszystkim była to chęć pomocy osobom, które ucierpiały w powodzi. Ja już w pierwszych dniach chciałam tam jechać, ale Jakub – nasz prezes - ostudził mój zapał mówiąc, że w tej chwili ze wszystkich stron pomoc napływa, więc powinniśmy chwilę odczekać. Co też zrobiliśmy, mając cały czas z tyłu głowy wyjazd – mówi Anna Tarkowska z Fundacji dla Każdego. Wprawdzie jako Fundacja dla Każdego nie braliśmy wprawdzie wcześniej udziału w takich działaniach pomocowych. Jednak warto podkreślić, że członkowie naszej fundacji z racji wykonywanych wcześniej zawodów (są to byli żołnierze jednostki specjalnej GROM oraz funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej) brali już udział w tego typu działaniach podczas powodzi w 1997 r.

Jakie były Wasze pierwsze wrażenia po dotarciu na tereny dotknięte powodzią?

- Szok! Jadąc tam nie zdawaliśmy sobie chyba do końca sprawy z ogromu skali zniszczeń. Żadne zdjęcia czy filmy obejrzane w telewizji nie oddawały prawdziwej skali tej klęski. Zobaczyliśmy z bliska niszczycielską moc wody. Nasze pierwsze wrażenia po dojechaniu na miejsce były bardzo intensywne i poruszające. Wywoływały w nas mieszankę emocji takich jak smutek, współczucie, bezradność, ale również niesamowitą mobilizację do działania. Widok zniszczonych domów, ulic, mostów, był niezwykle przejmujący. Byliśmy również pełni podziwu dla solidarności ludzi – widać było jak w takich momentach społeczności się jednoczą, pomagając sobie nawzajem. Pojawiła się również świadomość ogromu pracy potrzebnej do odbudowy i przywrócenia normalności.

Bez wątpienia wyjazd na tereny dotknięte powodzią był bardzo transformującym doświadczeniem, które wpłynęło na postrzeganie życia, wartości i priorytetów. Zobaczenie ludzi, który stracili cały dorobek wywołało głębsze zrozumienie dla ludzkiego cierpienia. Takie sytuacje przypominają nam jak kruche jest życie i jak niestabilny może być stan posiadania. Obserwowanie jak ludzie walczą o podstawowe potrzeby, skłania do refleksji nad tym, co jest w życiu naprawdę ważne. Rzeczy materialne tracą na znaczeniu w obliczu takiej tragedii.

Po powrocie na pewno odczuwaliśmy większą wdzięczność za nasze życie, rodzinę, zdrowie, dom. Uświadomiliśmy sobie, jak łatwo można to wszystko stracić i jak bardzo należy doceniać codziennie drobne rzeczy.

Bezpośredni kontakt z ofiarami powodzi rozbudził w nas potrzebę dalszego aktywnego angażowania się w pomoc innym – nie tylko podczas kryzysów, ale także w codziennym życiu. Wzmocniła się również świadomość odpowiedzialności społecznej. Praca na rzecz osób poszkodowanych bardzo nas też zbliżyła, jeszcze bardziej scaliła jako fundację. Wiemy, że możemy na siebie liczyć w każdych momentach naszego życia. Wzmocniło to poczucie wspólnoty, solidarności i empatii.

Jak wyglądała organizacja działań pomocowych na miejscu?

- Organizacja działań pomocowych w gminie Kłodzko naszym zdaniem wyglądała bardzo dobrze i sprawnie. Po dojechaniu na miejsce magazynu zarządzania kryzysowego w Kłodzku zostaliśmy przywitani przez wójta gminy Kłodzko, Zbigniewa Tura. Po wypakowaniu rzeczy, które zawieźliśmy (przede wszystkim były to taczki, grabie, szpadle, miotły, rękawiczki, worki, osuszacze, butle z gazem, kuchenki turystyczne itp.), wójt pojechał z nami w miejsce, gdzie mieliśmy nocować. Jadąc do Kłodzka, zabraliśmy ze sobą śpiwory, karimaty, bo nastawiliśmy się, że będziemy spać gdzieś może w jakiejś świetlicy czy OSP, a okazało się, że zostaliśmy zakwaterowani w Centrum Aktywności Lokalnej w Kłodzku, gdzie przywitał nas burmistrz miasta Kłodzko, Michał Piszko.

Rano pojechaliśmy do urzędu gminy Kłodzko, gdzie czekał już na nas wójt. Odbyła się tam też narada z naszym udziałem i otrzymaliśmy wytyczne, do jakiej miejscowości mamy się udać. Gdy ustaliliśmy, że miejscowością, w której będziemy pomagać, to Żelazno pojechaliśmy na miejsce zarządzania kryzysowego i spotkaliśmy się z sołtys Beatą Konieczko – Rudnicką. Niesamowita, młoda kobieta, która w sposób bardzo profesjonalny radziła sobie z koordynacją przydzielonych jej sił i środków. Miała do dyspozycji dużą ilość żołnierzy i do nich dołączyliśmy też i my. Otrzymaliśmy konkretne numery gospodarstw, pod które mieliśmy się udać w celu udzielenia pomocy.

Jakie były największe potrzeby mieszkańców w pierwszych dniach po katastrofie?

- Planując wyjazd, kontaktowaliśmy się ze sztabem zarządzania kryzysowego w Kłodzku oraz burmistrzem miasta Kłodzko Michałem Piszko. Uzyskaliśmy informację, że nie potrzeba tam już pomocy w postaci wody, ubrań, chemii, natomiast potrzebne jest wszystko co może przydać się do usuwania skutków powodzi oraz materiałów budowlanych i osuszaczy.

Podczas rozmowy z wójtem okazało się, że mają problem z przeprowadzaniem wywiadów środowiskowych w miejscowościach dotkniętych powodzią, z tego względu, że mają bardzo małą liczbę pracowników socjalnych. Przydatne okazało się moje doświadczenie zawodowe - przez wiele lat pracowałam jako pracownik socjalny i byłam przez lata kierownikiem Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Platerowie… Wójt słysząc to, uśmiechnął się i stwierdził, że będzie musiał mnie porwać z fundacji. Gmina Kłodzko otrzymała też ogromne wsparcie od wójta gminy Platerów Jerzego Garuckiego oraz mieszkańców tej gminy. Wtedy w naszej głowie pojawił się pewien pomysł… zadzwoniłam do Bożeny Niedzielak starosty powiatu łosickiego oraz Michała Michaluka wicestarosty powiatu łosickiego z zapytaniem, czy pracownicy socjalni mogliby wesprzeć pracowników z Kłodzka w przeprowadzaniu wywiadów środowiskowych. Ustaliliśmy, że kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Kłodzku wystosuje oficjalne pismo do Starostwa z taką prośbą, a oni roześlą ją do Ośrodków Pomocy Społecznej z powiatu łosickiego. Spotkaliśmy się więc za chwilę z kierownikiem OPS-u i przekazaliśmy nasze ustalenia. To samo zrobił również jeden z wolontariuszy, który była z nami - Jan z 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku i zaczął organizować pomoc pracowników socjalnych z Łodzi. W trakcie pracy w Żelaźnie otrzymaliśmy telefon od kierownik GOPS, że bardzo dziękują za chęć pomocy, ale właśnie otrzymali wsparcie sporej liczby pracowników socjalnych z Wrocławia. Mówimy o tym, aby pokazać, że włodarze z Łosic, bez zawahania byli gotowi poprosić swoich pracowników socjalnych o pomoc powodzianom.

Jak lokalne społeczności reagowały na Waszą pomoc?

- Większość mieszkańców reagowała z ogromną wdzięcznością na każdą formę wsparcia. Widok osób, które poświęcają czas i energię, by pomóc, dawała im poczucie, że nie są sami w swojej tragedii. Pomoc z zewnątrz, w postaci dostaw jedzenia, wody, środków czystości czy rąk do pracy, przynosiła im ulgę i nadzieję na poprawę sytuacji. Często mieszkańcy mówili, że zaczynają wierzyć, że odbudowa tych zniszczeń jest możliwa. Nasza obecność często wywoływała silne emocje. Niektórzy mieszkańcy reagowali łzami, byli bardzo zdziwieni i wdzięczni, że obcy ludzie przyjeżdżają z tak daleka aby im pomagać. Wielu mieszkańców angażowała się w działania pomocowe razem z nami, co tworzyło takie poczucie wspólnoty. Organizacja pomocy przez nas przynosiła często upragniony porządek w sytuacji, która była dla mieszkańców przytłaczająca. Widzieliśmy, że to co robimy, że ta nasza pomoc jest niezwykle doceniana.  

Jak wyglądała mobilizacja społeczności lokalnych w powiecie łosickim?

- Gdy postanowiliśmy, że wyruszamy pomóc osobom dotkniętym powodzią, wrzuciliśmy informację w mediach społecznościowych fundacji dla każdego. Zaczęły wtedy napływać do nas informacje od osób prywatnych oraz firm o chęci pomocy. Za co bardzo dziękujemy w imieniu swoim ale również w imieniu mieszkańców, do których ta pomoc dotarła.

Jakie instytucje, firmy czy grupy wsparły działania pomocowe?

- W pierwszej kolejności zaczęliśmy od poszukiwania busa, którym moglibyśmy dojechać na miejsce i co najważniejsze być niezależnym od nikogo. Zadzwoniliśmy wtedy do Pana Przemysława Stefaniuka, żeby podpowiedział nam, kto mógłby nas w tym wspomóc. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że nigdzie nie musimy szukać busa, bo on nam użyczy busa z firmy. I tak się stało! To była chwila, jeden telefon i mieliśmy środek transportu.

Zgłosiły się do Nas firmy: Venture Industries z Łomianek – Kiełpin, REXER z Wrocławia oraz e-hodowla ROLMIX z Łosic, którzy zasponsorowali większość rzeczy, które zawieźliśmy do Kłodzka.

Kolejnym wyzwaniem, jak nam się wydawało, będzie zorganizowanie transportu zakupionych rzeczy. I jak się okazało, fundacja dla każdego ma kolejnego cudownego przyjaciela w postaci Pana Jacka Walczuka – reprezentuje firmy Fabryka Sypialni oraz Mebloo. Wystarczył jeden telefon i Jacek podjął decyzję, że sam osobiście odbierze rzeczy z firm i zawiezie je na miejsce.

Dziękujemy również, każdej osobie prywatnej, która podarowała rzeczy dla powodzian oraz wszystkim, którzy wpłacili darowizny na konto fundacji, abyśmy bez problemów zrealizowali wyjazd. Jesteśmy niesamowicie wzruszeni i wdzięczni.

Czy są osoby lub historie, które szczególnie zapadły Wam w pamięć?

- Każde gospodarstwo, w którym pomagaliśmy to niesamowite osoby i historie - Pani, która pokazywała zdjęcia, jak wyglądało jej gospodarstwo agroturystyczne przed powodzią, piękny ogród, który przestał istnieć w przeciągu kilku chwil. Pan, który nas zaczepił abyśmy pomogli jego bratu. Obaj panowie mieli około 70 lat. Gdy poszliśmy pomóc, w pierwszych chwili myśleliśmy, że ten pan jest pod wpływem alkoholu, a okazało się, że jest to osoba chora na schizofrenię. Rozmawialiśmy później, że jak mylnie można ocenić inne osoby. Pani, która pokazała nam ogromne gospodarstwo, które przed powodzią utrzymywało się z hodowli kur z wolnego wybiegu. W ciągu kilku minut woda zabrała im jedyna źródło dochodu, około 300 sztuk kur i kurcząt.

Jakie były największe wyzwania podczas organizacji pomocy na miejscu i lokalnie?

- Tak szczerze, jak się okazało, największym wyzwaniem podczas pomocy powodzianom była pogoda. W związku z tym, iż członkowie fundacji dla każdego oraz żołnierze 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku posiadają wieloletnie doświadczenie w sytuacjach kryzysowych i niebezpiecznych, złe warunki pogodowe nie przeszkodziły nam w realizacji stawianych nam zadań.

Problemem, z którym borykali włodarze Kłodzka był wywóz śmieci gabarytowych. Najbliższe miejsce do składowania tych odpadów jest oddalone od Kłodzka o około 100 kilometrów. Brakowało aut, wywrotek, którymi można było wywozić te śmieci.

Jakie wnioski wyciągnęliście z tych działań, które mogą pomóc w przyszłości?

- Po wielu rozmowach z wójtem gminy Kłodzko Zbigniewem Turem, zrodził się plan nawiązania współpracy z lokalnymi samorządami w kwestii szkolenia obywateli w zakresie radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. W tej chwili robimy dużo szkoleń chociażby z konfiguracji plecaka ewakuacyjnego (którego, jak podkreślali to również mieszkańcy z terenów popowodziowych im zabrakło). Naszym zdaniem, każdy powinien posiadać taki plecak w swoim domu, już pomijając taką katastrofę jaką jest powódź, ale dochodzi do pożaru domu, ratujemy wtedy bliskich, zwierzęta, łapiemy plecak ewakuacyjny i mamy tam najważniejsze rzeczy… a co powinno być w takim plecaku… zapraszamy na szkolenia. Możemy je przeprowadzić w każdym sołectwie, szkole… Zaczęliśmy rozmowy z niektórymi samorządami dotyczące obrony cywilnej w gminach.

Czy widzicie potrzebę stworzenia stałych mechanizmów wsparcia na wypadek kryzysów, w tym tych związanych ze zmianami klimatycznymi w powiecie łosickim?

- W związku z tym, iż od lat nie istnieje w naszym kraju obrona cywilna, która mogłaby przejąć odpowiedzialność za usuwanie skutków klęsk żywiołowych istnieje realna potrzeba wsparcia samorządów (nie tylko łosickiego) w tym zakresie.

Stworzenie stałych mechanizmów zarządzania w sytuacjach kryzysowych w samorządach jest kluczowe, aby skutecznie reagować na takie zdarzenia jak właśnie powodzie, pożary czy inne katastrofy. Dobrze zaplanowane i wdrożone systemy pozwolą na szybką, skoordynowaną pomoc oraz minimalizują negatywne skutki kryzysów. Gotowe procedury pozwolą na natychmiastowe działania bez tracenia czasu na organizację ich. Przygotowane zawczasu plany i zasoby mogą zmniejszyć skutki kryzysu, takie jak straty materialne, liczbę poszkodowanych czy zniszczenia infrastruktury. Wypracowane mechanizmy ułatwią współpracę między różnymi jednostkami, takimi jak straż pożarna, policja, służby medyczne czy organizacje pozarządowe. Dobrze funkcjonujące struktury kryzysowe budują zaufanie mieszkańców do lokalnych władz, daje to poczucie bezpieczeństwa. Przeprowadzenie spotkań/szkoleń z mieszkańcami daje im również poczucie sprawczości i bezpieczeństwa, bo czy obywatele znają znaczenie sygnałów, czy wiedzą gdzie jest miejsce ewakuacji, schronienia…itp.

Jakie mechanizmy powinny istnieć? Lokalne Centra Zarządzania Kryzysowego (wiemy, że w każdym samorządzie jest jednostka zajmująca się zarządzaniem kryzysowym, tylko czy działa ona sprawnie?), plany zarządzania kryzysowego, stałe magazyny zasobów kryzysowych, szkolenia i ćwiczenia, system ostrzegania i komunikacji, budżet kryzysowy, współpraca z organizacjami pozarządowymi oraz wolontariuszami i co najważniejsze edukacja mieszkańców.

Samorządy, które stworzą stałe mechanizmy zarządzania kryzysowego, będą lepiej przygotowane do reagowania na nieprzewidziane sytuacje. Odpowiednie plany, zasoby i systemy współpracy nie tylko będą ratować życie i mienie, ale również wzmocnią społeczność i ich odporność na przyszłe wyzwania (oczywiście, życzymy i sobie i wszystkim aby do takich sytuacji dochodziło jak najrzadziej, ale gdyby się wydarzyły, to ważne aby i obywatele i samorządy były do tego przygotowane).

Czy planujecie kontynuację takich inicjatyw i jak można jeszcze pomóc powodzianom?

- Po powrocie z Kłodzka bardzo dużo rozmawialiśmy o tym, jak jeszcze możemy pomóc. Pewnego dnia zobaczyliśmy na fb Fundacji Leny Grochowskiej, że w Nałęczowie na Zielonej Szkole są dzieci z Żelazna… od razu pomyśleliśmy, że może niektóre z nich znamy osobiście, bo przecież pomagaliśmy ich rodzinom! Zadzwoniliśmy od razu do Fundacji i zaproponowaliśmy swoje zajęcia. Okazało się, że dzieci z Żelazna już wyjeżdżają, ale otrzymaliśmy informację, że za chwilę przyjadą dzieci ze Stronia Śląskiego do Zamku w Janowie Podlaskim. Bez chwili zastanowienia zaproponowaliśmy, że spędzimy z nimi dzień. Tak też się stało. Przeprowadziliśmy gry i zabawy dla młodszych dzieci, zajęcia coachingowe dla młodzieży, omówiliśmy konfigurację plecaka ewakuacyjnego oraz strzelanie do celu z wiatrówki i budowę, składanie i rozkładanie pistoletu GLOCK.

W chwili obecnej chcemy zorganizować Zimowisko z fundacją dla każdego dla dzieci ze Stronia Śląskiego. Mamy już miejsce noclegu, mamy wiele ciekawych zajęć do zaoferowania (kolejne cudowne osoby i instytucje pojawiają się na drodze naszej fundacji) i co najważniejsze potrzebujemy ogromnego wsparcia finansowego aby zapewnić dzieciom i ich opiekunom nocleg oraz transport przez 7 dni! Potrzebujemy ponad 60000,00 zł. fundacja dla każdego nie dysponuje takimi środkami, ale wierzymy, że znajdą się firmy, osoby prywatne, które wesprą Nas w tym przedsięwzięciu, Za chwilę ogłosimy to w mediach społecznościowych i będziemy osobiście pojawiać się w firmach, prosząc o wsparcie naszego przedsięwzięcia.

Gdy skontaktowaliśmy się z jedną z pań, która była z dziećmi w Janowie Podlaskim, czy to jest dobry pomysł i czy potrzebują dzieci takiej odskoczni otrzymaliśmy taką oto odpowiedź… zacytujemy… "Oooo, nie wierzę! To ktoś jeszcze o nas pamięta? Dzwońcie bez obaw. Jeśli nie będę mogła odebrać, z pewnością oddzwonię. Cieszę się. Pogadamy. Nasze dzieci niestety nie powinny już wyjeżdżać w trakcie zajęć - przez 2 miesiące lekcje odbywały się w szczątkowej formie i "dziwnych" jak na szkołę warunkach. Moja córka do tej pory ma lekcje w centrum kultury (dopiero od 2 tygodni jest tablica), klasy pierwsze mają zajęcia w przedszkolu ( tu również tablica jest dopiero od 2 tygodni)- to w Lądku. W szkole w Stroniu też dopiero próbujemy wrócić do normalności. Cały parter trzeba było oddać na przedszkole. Jeszcze resztki magazynu są w szkole średniej , więc tak się pałętają wszyscy w poszukiwaniu miejsca. Mamy wrażenie, że wszyscy o nas zapomnieli. Problemów ogrom. Cieszę się z tego kontaktu. Do usłyszenia".

Dlatego chcemy zrobić Zimowisko w trakcie ferii, bo w trakcie roku szkolnego nie byłoby to możliwe. Dyrekcja szkoły podczas rozmowy, miała obawy co do tego czy znajdzie nauczycieli, którzy w czasie ferii chcieliby pojechać na Zimowisko, i ponownie okazało się, że natychmiast zgłosiły się panie Klaudia i Dorota, które poświęcą swój prywatny czas wolny na to, aby wspomóc nas i przyjechać ze swoimi uczniami.

Teraz „tylko” musimy zebrać tak dużą sumę, aby udało się zaprosić dzieci na ferie.

Jak chcielibyście podziękować mieszkańcom i darczyńcom za ich zaangażowanie?

- Podziękowania wędrowały do naszych darczyńców na bieżąco. Planujemy jeszcze małe niespodzianki, ale nie będziemy zdradzać jakie. Z tego miejsca również pragniemy podziękować każdej osobie, firmie, która przyczyniła się do tego, że fundacja dla każdego mogła zrealizować wyjazd do Kłodzka i pomóc, na tyle ile mogliśmy mieszkańcom Żelazna. Dziękujemy Wójtowi i Burmistrzowi Kłodzka za cudowne przyjęcie i współpracę. Niesamowicie miłe było to, że każdy z nich przywitał Nas osobiście.

I bardzo prosimy o dalsze wsparcie fundacji dla każdego, w realizacji naszej misji…

Co możecie doradzić innym społecznościom, które chciałyby organizować podobne akcje?

- Przede wszystkim, w takich sytuacjach potrzebne jest przede wszystkim zaplanowanie całego wyjazdu. Pierwszy krok, to ustalenie gdzie możemy pojechać i pomóc. W pierwszej wersji mieliśmy jechać właśnie do Stronia Śląskiego, ale okazało się, że niektóre miejscowości są zamknięte i pracuje tam tylko wojsko. Po otrzymaniu takiej informacji zaczęliśmy szukać innej miejscowości, kontaktowanie się ze sztabami kryzysowymi… i tutaj znowu zadziałał czynnik ludzki,,, Jakuba znajomy stacjonował w Kłodzku, i to on skontaktował się z Burmistrzem, opowiedział o naszym pomyśle… Otrzymaliśmy od niego numer telefonu do Burmistrza, który po rozmowie z nami, dał nam zielone światło i pojechaliśmy…

Przed wyjazdem byliśmy w stałym kontakcie z Burmistrzem Kłodzka oraz sztabem zarządzania kryzysowego, którzy określili nam jakiej pomocy na chwilę obecną potrzebują, dlatego nie zbieraliśmy wody, jedzenia czy chemii ale materiałów i sprzętu remontowo – budowlanego oraz rzeczy do usuwania skutków powodzi.

Czy są jakieś wydarzenia lub działania planowane, aby podsumować i uhonorować ten wspólny wysiłek?

- Bardzo byśmy chcieli podsumować i uhonorować ten wspólny zrealizowany cel i zapewne to nastąpi. Mamy pewien pomysł, ale to jest jeszcze w planowaniu, więc nie będziemy go zdradzać. Bardzo dziękujemy za dotychczasową współpracę, liczymy na dalszą. Bo mamy do zrealizowania niezwykle ważne wydarzenie czyli Zimowisko z fundacją dla każdego! Prosimy o wsparcie!

Nie każdy bohater nosi pelerynę! My jako fundacja dla każdego nie oczekujemy podziękowań. Jesteśmy wychowani w duchu patriotyzmu oraz niesienia pomocy potrzebującym. Dla nas wyjazd i pomoc osobom dotkniętych powodzią była czymś jak najbardziej naturalnym. Nie wyobrażaliśmy sobie, że nas tam nie będzie! Mamy ogromną satysfakcję i poczucie spełnienia, że tam byliśmy, że pomogliśmy. Do końca życia będziemy pamiętać wdzięczność rodzin, którym pomogliśmy. Dlatego też ciągle pomagać chcemy!

Jako byli żołnierze GROMu, byli funkcjonariusze MOSGu zawsze byliśmy w gotowości nieść pomoc, nasz jedyny cywil Ania, również całe swoje życie zawodowe pracuje w zawodach pomocowych… dlatego tworzymy tak niesamowitą ekipę fundacji dla każdego! Misja fundacji dla każdego jest tak naprawdę misją każdego z nas. I my  naprawdę jesteśmy DLA KAŻDEGO!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/12/2024 10:31

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Najnowsze wiadomości