
9 października, Janusz Kobyliński - kandydat na burmistrza miasta i gminy Łosice - złożył w Sądzie Okręgowym w Siedlcach wniosek o wydanie orzeczenia w trybie wyborczym. Janusz Kobyliński wnioskował o zakazanie Zygmuntowi Gałeckiemu "rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na temat osoby wnioskodawcy. 2. nakazanie uczestnikowi postępowania Zygmuntowi Gałeckiemu przeproszenia wnioskodawcy w mediach regionalnych (...) za to, że używał inwektyw pod adresem wnioskodawcy i rozpowszechniał nieprawdziwe informacje w stosunku do jego osoby, w szczególności iż wnioskodawca ukradł 2.000 000 zł z urzędu gminy. 3. nakazanie uczestnikowi postępowania Zygmuntowi Gałeckiemu dokonanie wpłaty 10 000 zł na rzecz organizacji pożytku publicznego."
W uzasadnieniu wniosku złożonego przez Kobylińskiego czytamy, że "uczestnik postępowania Zygmunt Gałecki zwracając się po konwencji wyborczej odbywającej się w sali Łosickiego Domu Kultury do kandydata na radnego Sejmiku Wojewódzkiego Macieja Górskiego, stwierdził, że wnioskodawca jest "sukrwysynem", ma czarną córkę i ukradł z gminy 2 000 000 zł." Sytuacja taka, zdaniem Janusza Kobylińskiego miała również miejsce po wyjściu z sali konferencyjnej UMiG Łosice, gdzie Zygmunt Gałecki miał w obecności wicestarosty Karola Szymaniuka mówić o kandydacie na burmistrza, Januszu Kobylińskim - skurwysyn.
Sąd w wyniku postępowania dowodowego ustalił, że "Zygmunt Gałecki nie jest uczestnikiem wyborów. Nie wchodzi w skład żadnego komitetu wyborczego (...) nie posiada pisemnej albo choćby ustnej zgody jakiegokolwiek pełnomocnika komitetu na prowadzenie agitacji wyborczej. (...) W związku z tym, że Zygmunt Gałecki nie jest podmiotem uczestniczącym w wyborach, jego wypowiedzi nie są wypowiedziami tego rodzaju, które podlegałyby sprostowaniu w trybie przepisów ustawy kodeks wyborczy. Rozumienie wnioskodawcy wywiedzione zostało w niewłaściwym trybie i dlatego podlega oddaleniu. (...) W związku z tym Sąd uznał, że wnioskodawca powołując się na zniewagi, obelgi czy obelżywe zwroty kierowane pod jego adresem przez Zygmunta Gałeckiego nie może w ramach trybu wyborczego domagać się skutecznie ochrony, a taki charakter mają wypowiedzi Zygmunta Gałeckiego (...) co istotne obie spowodowane wcześniejszymi wypowiedziami wnioskodawcy na sesji Rady Powiatu."


- Ja byłem w sądzie w Białej Podlaskiej szefem Rady Ławniczej- mówi dalej Zygmunt Gałecki - z prezesem Ostrowskim kontrolowałem więzienie, byłem przewodniczącym Doradztwa Rolniczego w Grabanowie, założyłem Związek Rolników Indywidualnych w Białej Podlaskiej, przez 20 lat pełniłem funkcję kuratora społecznego, byłem szefem budowy pomnika Piłsudskiego w Łosicach, dzięki moim staraniom utworzono w Łosicach Urząd Skarbowy. Pełniłem jeszcze wiele innych funkcji społecznych i nigdy przez 81 lat życia nikt mi nic nie zarzucił , jedynie pan Kobyliński nazywa mnie złodziejem, tylko na jakiej podstawie? - pyta Gałecki. - Janusz Kobyliński się denerwuje, że powiedziałem, że przez niego gmina straciła miliony złotych. Ale ja nie powiedziałem, że on ukradł te pieniądze tylko, że przez jego zaniedbania, kiedy był burmistrzem, straciliśmy jako gmina dużo pieniędzy. Dobry gospodarz dba o swoje gospodarstwo, a on nie dbał z należytą starannością. I ja proszę pani, nie mówiłem nieprawdy, w przeciwieństwie do tego pana - skomentował sytuację rozgoryczony 81-latek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze