Stanisław Stolarczyk gościem w rodzinnych Łosicach

0
453

Absolwent łosickiego liceum, reporter, pisarz, dziennikarz, wydawca i dokumentalista polskich śladów w Kanadzie – Stanisław Stolarczyk był gościem kolejnego spotkania autorskiego w cyklu „Z ciekawymi ludźmi…”, które odbyło się w Bibliotece Pedagogicznej pod patronatem burmistrza. – Z czasów łosickich pamiętam moich kolegów-harcerzy ze szkoły podstawowej i później z liceum: Tomka Dobrowolskiego, Tońka Drabińskiego i Jurka Trochimiuka, z którym od szkoły podstawowej aż do matury siedziałem w jednej ławce – wspomina Stanisław Stolarczyk.

Reklama

Spotkanie zorganizowane przez miejscową Bibliotekę Pedagogiczną pod patronatem burmistrza Mariusza Kucewicza w cyklu „Z ciekawymi ludźmi…” zgromadziło pokaźną grupę słuchaczy. Była to nie tylko okazja do spotkania z nietuzinkowym Stanisławem Stolarczykiem, który po ukończeniu miejscowego liceum związał się z dziennikarstwem, ale również do koleżeńskiego spotkania ze „Stolarzem”, którego pamiętają jego szkolni koledzy i koleżanki.

Stanisław Stolarczyk po ukończeniu szkoły średniej podjął studia na wydziale geologii na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończył – jak sam wspomina – z niemałymi przygodami.  – Razem z czwórką kolegów z Wydziału Geologii za uczestniczenie w strajku na UW zostaliśmy wyrzuceni ze studiów, jak to ładnie określono „relegowani”. Przyznam, że po tej decyzji najbardziej martwiłem się tym, jak pokazać się w Łosicach, bo przecież „ledwie zaczął studiować i już go wyrzucili” i jak wymigać się od wojska, bo zaraz po wyrzuceniu Komisja Poborowa wręczyła mi kartę do wojska. W tej trudnej sytuacji okazało się, że „murem” za nami stanęli nasi profesorowie oraz asystenci z Wydziału Geologii, którzy, pomimo skreślenia z listy studentów, namawiali nas, abyśmy uczestniczyli w ćwiczeniach i wykładach. Część z nich wykorzystało tę okazję i na znak protestu zrzekli się przynależności do PZPR. Po kilku tygodniach i ciągłym przenoszeniu terminu stawienia się do wojska, przywrócono nam studenckie prawa. Dzięki naszym wykładowcom nie mieliśmy zaległości i nie powtarzaliśmy roku – wspomina Stanisław Stolarczyk.

Pomimo trudności Stolarczyk ukończył studia uzyskując tytuł magistra, na poważnie zaczął też myśleć o zawodzie dziennikarza. – Pracując w PTTK w Warszawie ukończyłem Podyplomowe Studium Turystyczne w Warszawie, a później Podyplomowe Studium Dziennikarskie w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich. Wędrowałem też po Polsce. Plonem tych moich wycieczek były trzy przewodniki turystyczne po Roztoczu i Podlasiu. Współpracowałem wtedy z kilkoma tytułami prasowymi, m.in. harcerską gazetą „Świat Młodych” oraz z czasopismem PTTK „Gościniec”. Ówczesny red. naczelny „Gościńca” Tadeusz Rycerski zaproponował mi etat. Chciałem być dziennikarzem, a otrzymałem bardzo odpowiedzialne stanowiska sekretarza redakcji, który nie tylko pisał, redagował, ale odpowiadał też za druk czasopisma – dodaje Stanisław Stolarczyk.

Stan wojenny zastał Stanisława Stolarczyka za granicą – w Wielkiej Brytanii. Postanowił wtedy, że przez jakiś czas nie wróci do kraju. W Londynie poszedł do ambasady kanadyjskiej. – Kanada wydawała wizy dla tzw. „emigrantów niezależnych”. Wystarczyło mieć około dwóch tysięcy funtów oraz pieniądze na bilet i bez problemu można było dostać wizę. Nie chciałem wyjeżdżać do któregoś z obozów do Austrii, podając się za prześladowanego uchodźcę politycznego, wyciągać rękę i prosić o pomoc – wyjaśnia Stolraczyk.

W Kanadzie Stolarczyk pracował fizycznie na budowie, ale jak sam podkreśla nigdy nie przestał być dziennikarzem. – Współpracowałem z polonijnym „Związkowcem” i „Ekspresem Wieczornym” w Warszawie. W 1984 r. podczas pierwszej wizyty papieża Jana Pawła II w Kanadzie byłem odpowiedzialny za kontakty z polonijnymi mediami: prasą, radiem i telewizją. Gdy uzyskałem stypendium Królewskiego Kanadyjskiego Towarzystwa Geograficznego, to prawie przez cztery miesiące wędrowałem śladami Polaków po całej Kanadzie. Przejechałem 30 tys. km szlakiem polskich nazw rzek, gór, miejscowości: Prawda, Polonia, Kraków, Zbaraż, Komarno, Warszawa. W sumie zebrałem przeszło 300 polskich nazw geograficznych oficjalnie naniesionych na mapy Kanady, opisując ich genezę, historię i uzupełniając fotografiami. Zawsze badanie historii miejscowości rozpoczynałem od wędrówki po lokalnym cmentarzu – dodaje Stanisław Stolarczyk.

Stolarczyk wygrał konkurs na redaktora naczelnego polonijnego czasopisma „Związkowiec” przeniósł się wtedy z Ottawy do Toronto. Jest autorem wielu książek w tym m.in.: „Gdzie stopy nasze”, „Papież, jakiego nie znamy”, „Przepustka do raju”, „Listy do Nieba”, „Kaszuby – nasza Polska kanadyjska”. Sprawdził się również w roli wydawcy polskich książek, w tym albumów o pielgrzymkach Papieża Jana Pawła II w Kanadzie: „Papa, we remember you”, „Papa, we are with you”, „Papa, we are listning to you”. Przez prawie 20 lat był redaktorem naczelnym tygodnika „Czas-Związkowiec” w Toronto oraz koordynatorem strony internetowej www.polishheritage.ca Obecnie pełni funkcję redaktora naczelnego polonijnego magazynu „Fakty-Czas” w Toronto. Jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy oraz Związku Literatów Polskich.

Reklama
Poprzedni artykułWybielanie zębów, Lekarz Dentysta, Lekarz Stomatolog
Następny artykułUrodziny najstarszej mieszkanki powiatu