Reklama

Wakacyjne znalezisko

06/10/2013 12:00

20 lipca 2013 roku na terenie Biernat znaleziono pamiątkę z czasów II wojny światowej.  Lokalne media już o tym wspominały, ale nie dysponowały pełną relacją znalazców tejże pamiątki. My taką relację dziś Państwu przedstawiamy.

          Opowiada mas -  Właściciele pewnego gospodarstwa stwierdzili, że dość już mają trzymania psów na łańcuchach i postanowili zrobić zwierzakom wygodny kojec. Wybrali odpowiednie miejsce, zakupili materiały, ściągnęli znajomego, który zna się na budowlance i zaczęli kopać fundamenty. W pewnym momencie szpadel właściciela gospodarstwa uderzył w coś dźwięcznie. W pierwszym momencie wszyscy myśleli, że to kolejny kamień, który trzeba usunąć, ale okazało się, że przedmiot jest metalowy. Po wykopaniu i oczyszczeniu całości okazało się, że przedmiot niepokojąco przypomina nabój z jakiegoś działa czy czołgu. Ostrożnie, ale pośpiesznie odłożono go na miejsce, które gospodarze uznali za bezpieczne i przykryto, żeby żadne zwierzę się tym nie zainteresowało i nie spowodowało eksplozji. Właściciel gospodarstwa poinformował policję, ta nawet szybko i bez przesadnie długiego błądzenia przyjechała. Panowie policjanci obejrzeli znalezisko, nakazali, by nikt go nie ruszał i zadzwonili po specjalistę.

Reklama

     Pan Specjalista zbadał okolicę i przedmiot, i stwierdził, że jest to trzydziestocentymetrowy nabój moździerzowy kalibru 70 mm wyprodukowany w Związku Radzieckim w latach trzydziestych bądź czterdziestych ubiegłego wieku. Niestety nie można było tego dnia ściągnąć wojskowych saperów, by ci pozbyli się raz na zawsze naboju, więc uczynny specjalista przeniósł go pod pobliskie drzewo, przykrył miską, miskę docisnął cegłą i otoczył kolejnymi cegłami (dokładnej ich ilości nie udało się potwierdzić, ale oscylowała w granicach 5-7 sztuk) i jak się wydaje zadowolony opuścił niebezpieczne miejsce. Nie omieszkał przy tym poinformować gospodarzy, by nie udzielali nikomu informacji na temat znaleziska. Policjanci chcieli nawet rozwinąć wokół miski stosowną taśmę, ale okazało się, że nie mają jej na wyposażeniu.

            Gospodarze postanowili skorzystać z rady specjalistów i przestali się interesować znaleziskiem, dla pewności otaczając je szerokim łukiem. Następnego dnia na podwórku biernatczan  pojawił się bliżej nieokreślony samochód osobowy. Wyszło z niego dwóch jegomości. Jeden spotkał właścicielkę gospodarstwa i zaczął ją wypytywać o opisywany powyżej nabój, dopiero po jej żądaniu przedstawiając się jako policjant i migając jej przed oczami przedmiotem przypominającym legitymację. Gospodyni uspokojona udzieliła mu odpowiednich informacji, obaj mężczyźni obejrzeli feralny przedmiot i przestrzegając aby nikt się do niego zanadto nie zbliżał oddalili się w nieznanym kierunku.

Reklama

            22 lipca w końcu na miejsce dotarli saperzy, a wraz z nimi wcześniej wspomniany pan Specjalista i eskorta dziennikarska, która zdaje się nie należała do naszego kręgu kulturowego, ponieważ tylko jedna jej członkini odpowiedziała wyraźnie na przywitanie gospodyni. Z całą jednak pewnością znali się na swojej robocie, ponieważ dokładnie i oczywiście bez żadnych upiększeń udokumentowali drogę pocisku z ziemi do wozu saperów, a także zrobili wywiad z panem Specjalistą.

            Pocisk szczęśliwie zniknął z życia pechowych biernatczan, ale nie na długo. Oto bowiem po paru dniach spokoju na ich domowy telefon dodzwoniła się przedstawicielka kolejnego lokalnego pisma, twierdząc, że przypadkowo dowiedziała się o sprawie i dopytała gospodarza o szczegóły techniczne dotyczące pocisku. Oczywiście dane osobowe gospodarza zostały zmienione, za co ten ostatni jest pani redaktor wdzięczny, ale bezcenne wspomnienia i domysły co też jeszcze może skrywać jego ziemia pozostały mu już na zawsze.

Reklama

[nggallery id=51]

Relacja oraz foto mas

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo losice.info




Reklama
Najnowsze wiadomości