Po uznaniu przez Trybunał Konstytucyjny niezgodności z Konstytucją przepisów dotyczących aborcji z powodu ciężkiej wady płodu, w całej Polsce przeciwnicy złamania funkcjonującego od wielu lat kompromisu aborcyjnego wyszli na ulice. Protesty zalały cały kraj. W Sarnakach również manifestowano brak poparcia dla działań rządu w tej kwestii.
- Jestem wściekła, że w takiej sytuacji zagrożenia zdrowia i życia wrzuca się taką bombę i zmusza do protestu. Uważam, że to jak wlanie do płonącego domu kanistra paliwa - mówi Justyna Paluch, inicjatorka sarnackiego protestu. - Nie jestem zwolenniczką funkcjonującego w Polsce kompromisu, uważam, że kobieta ma prawo decydować o sobie sama, niemniej szanuję, że kompromis został wypracowany i przez tyle lat obowiązywał. Uważam, że dyskusje nad zmianą powinny odbywać się w czasie spokojniejszym. To jest cyniczne, bezczelne i butne, że robi się to właśnie teraz - wylicza Justyna Paluch.
W Sarnakach około 50 osób zdecydowało się wyrazić swoją dezaprobatę dla działań rządu. Na "spacer" po miejscowych ulicach wybrały się jednak nie tylko same kobiety wsparli je również mężczyźni, którzy mówili, że to jest również ich sprawa. Sarnacki protest odbył się całkowicie pokojowo. - Nie byłyśmy same, wsparli nas panowie idący razem z nami - bo to także ich sprawa, przechodnie (rzucone hasło: "jesteście przyszłością tego kraju" odbieramy pozytywnie), kierowca bijący brawo, mimo, że zablokowałyśmy jego przejazd, mieszkańcy Sarnak obserwujący z uwagą nasz przemarsz - wylicza Justyna Paluch. - Bardzo jestem też zadowolona ze współpracy z policją. Panowie byli bardzo życzliwi, bardzo wspierający i kulturalni - dodaje kobieta.
Funkcjonujący od 1993 r. kompromis aborcyjny zawarty w Ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwalał na dokonanie aborcji w trzech przypadkach - gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, gdy jest duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.
Orzeczenie TK o niekonstytucjonalności przesłanki dotyczącej możliwości terminacji ciąży w przypadku gdy wystąpi duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu zbulwersowało wielu Polaków. I tak napięte już nastroje społeczne, jeszcze bardziej przybrały na sile.
- Jestem bardzo zaskoczona frekwencją w Sarnakach. Nie sądziłam, że będzie nas aż tyle. Pamiętam protest 4 lata temu i wiem jak to trudne wyjść na ulice w małej miejscowości. Dlatego bardzo mi zależało na komforcie przybyłych, nie chciałam żeby ktoś musiał przekraczać własne granice odwagi. Milczący protest tak samo zwraca uwagę, tak samo daje uczucie ulgi protestującym, że mogą wyrazić swój sprzeciw - mówi Justyna Paluch.
[justified_image_grid flickr_user=77044263@N07 flickr_photoset=72157716638728877]
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze