Zazwyczaj wstawiam teksty masa bez komentarza, ale jako kobieta - w dodatku ruda - nie potrafię wstawić tego tekstu bez podania chociażby jednej z moich złotych myśli. Drogi mas"ie nie generalizuj i nie upraszczaj... Teraz Wasza kolej, kto się zgadza z tekstem poniżej, a kto ma odmienne zdanie? Robimy sondaż.
Drodzy mili moi!
Dzisiaj usłyszałem, jak jedno z lokalnych mediów chwaliło się „obiektywną publicystyką”. Zastanawiam się, czy przypadkiem się nie przesłyszałem, bo publicystyka z samego założenia jest nieobiektywna. Obiektywne są książki telefoniczne i niektóre słowniki. Przydałoby się też, gdyby obiektywne były encyklopedie i notki prasowe. Ale publicystyka?
Ja obiektywny nie będę. A napiszę dziś na jeden z moich ulubionych tematów. Stosunki damsko męskie. Sam raczej nie mam ich zbyt wielu, więc chętnie się wypowiem.
Drodzy Panowie: nie wydaje się Wam czasem, że te gadki o równouprawnieniu są delikatnie mówiąc przesadzone? Ja mam takie wrażenie niemal cały czas. Cały czas wmawia się też społeczeństwu, że mężczyźni są brudni, chciwi, leniwi, ogólnie odrażający, cały czas wyżywają się na kobietach, a tak w ogóle, to idioci i tyle. Poza Bradem Pitt’em oczywiście. I to nazywa się walką z męską dominacją. Czasami nadaje się temu jeszcze bzdurniejsze nazwy, ale przez szacunek dla Was ich nie przytoczę.
A co się dzieje, kiedy próbujemy skrytykować kobiety? W przeciwieństwie do nas, Panowie, one nie próbują być delikatne. Zlatują się całymi stadami, by nam dokopać. To oczywiste, bo w pojedynkę jedynie najwybitniejsze dałyby radę. Co więcej wszystkie się na nas śmiertelnie obrażają. Są często wulgarne, agresywne. Wykazują się niespotykanym wśród mężczyzn kunsztem w zadawaniu innym cierpienia i wciskaniu ciemnoty. Popatrzmy jaki jest oficjalny obraz kobiety: biedna, uciskana przez mężczyzn istota, znakomicie wykształcona, pracująca jako sprzątaczka, ale przy okazji wybitnie przedsiębiorcza. Jednym zdaniem potrafi rozwalić na łopatki całą męską logikę, ale nie radząca sobie z zapanowaniem nad sobą samą. Matka idealna, kochająca, wyrozumiała, przewspaniała. A teraz Panowie oderwijcie na chwilę oczy od monitora i popatrzcie na krążące wokół kobiety. Faktycznie są to istoty idealne? Szczerze? Bo mi się wydaje, że nie za bardzo…
Co chwilę trafiam gdzieś na artykuł o tym, jaki mit dotyczący kobiecości udało się ostatnio obalić. Niedawno dowiedziałem się, że kobietom łatwiej niż mężczyznom przychodzi wyrzeknięcie się własnych dzieci, jeżeli tylko te ostatnie wyglądają na chore (mimo, że choroba ta nie zagraża ich życiu, czy nawet szczęściu w dorosłym życiu).
Z drugiej strony często kobiety atakują mnie, kiedy zaczynam im udowadniać, że nie są wcale tak potulne, jak wmawiają nam stereotypy. Tak między nami: który facet ani razu nie doznał przemocy ze strony kobiet? Bicie, krzyki, ubliżanie, publiczne upokorzenia. Żaden ze znanych mi mężczyzn nie może tego o sobie powiedzieć. ŻADEN. Kobiety zawsze znajdą powód, żeby z nas kpić, żeby się na nas wyżywać. Wystarczy pretekst, by nas karać.
A właśnie. Kobiety nas karzą. Systematycznie. A później twierdzą, że to my rządzimy. Serio? Drogie Panie. Serio nie wyczuwacie tu fałszu? Ani grama? Nigdy nie ukarałyście faceta? Nigdy na niego nie krzyczałyście, nie biłyście go? Nigdy nim nie pomiatałyście jak śmieciem? I może jeszcze jesteście realne? Nie uwierzę.
Panowie: co się stanie, kiedy przez dłuższy czas nie komplementujecie „swoich” kobiet? Foch, ciche dni, awantury o byle co. Agresja w najrozmaitszych formach, prawda? W skrajnych przypadkach tracicie związek, w który zainwestowaliście tak wiele uczuć, pracy, wyrzeczeń. A co się dzieje, kiedy kobiety nie komplementują Was? Czyżbyście byli od nich gorsi? Czy jesteście mniej warci? Nie. Często jesteście warci znacznie więcej niż kobiety są w stanie przyznać. Na Waszych barkach spoczywa bezpieczeństwo całych Waszych rodzin. Ich fizyczne przetrwanie zależy od decyzji, na których podjęcie macie czasem ułamki sekund. Czy w ostatnich miesiącach jakaś kobieta to zauważyła? Czy KIEDYKOLWIEK jakaś kobieta to zauważyła? Myślę, że tak. W momencie, kiedy popełniliście jakiś błąd, który na szczęście okazał się nie tak groźny, by spowodować Waszą śmierć. I jak zareagowała wtedy kobieta? Podziękowała, że mimo wszystko udało Ci się ją uratować? Czy też powiedziała sakramentalne „to twoja wina!” i zaczęła niszczyć Ci życie?
Jak to jest z tymi naszymi kobietami? Zanim zaczną się teksty w stylu „musiałeś trafić na złe kobiety” poważnie radzę się zastanowić nad odpowiedziami na moje pytania. Nad szczerymi odpowiedziami. A później o zapomnieniu na chwile o hormonach. Mężczyźni też je mają, a nie tłumaczą nimi wszystkich swoich odchyleń od normy. I co się okazuje?
mas
PS. Miłych walentynek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze