Kilka minut w aucie. Tyle wystarczy, żeby doszło do tragedii

W upalne dni samochód potrafi zmienić się w nagrzaną pułapkę szybciej, niż zdążymy zrobić zakupy, wejść do apteki czy „tylko na chwilę” załatwić sprawę w urzędzie. Policja przypomina, że zostawienie dziecka w zaparkowanym aucie, nawet na kilka minut, może skończyć się dramatem.

Przy wysokich temperaturach wnętrze pojazdu nagrzewa się błyskawicznie. Nie wystarczy cień, nie wystarczy lekko uchylona szyba i nie wystarczy przekonanie, że „zaraz wracam”. Organizm dziecka reaguje na przegrzanie znacznie szybciej niż organizm osoby dorosłej. Może dojść do odwodnienia, osłabienia, utraty przytomności, udaru cieplnego, a w najgorszym przypadku - do śmierci.

Policjanci apelują do rodziców i opiekunów o prosty nawyk: zanim zamkniemy samochód, zawsze sprawdźmy tylne siedzenie. Brzmi banalnie, ale właśnie pośpiech, zmęczenie i rutyna są w takich sytuacjach najgroźniejsze. Wystarczy zmiana codziennego planu, telefon, rozkojarzenie albo przekonanie, że przecież nic się nie stanie.

Służby przypominają też, że problem nie dotyczy wyłącznie dzieci. W rozgrzanym aucie nie wolno zostawiać osób starszych, chorych ani zwierząt. Dla nich wysoka temperatura również może być śmiertelnie niebezpieczna.

Reagować powinni także świadkowie. Jeśli widzimy dziecko zamknięte w samochodzie podczas upału, nie przechodźmy obojętnie. Trzeba sprawdzić, czy dziecko reaguje, wezwać pomoc i zadzwonić pod numer alarmowy 112. Gdy zagrożone jest życie lub zdrowie, liczy się każda minuta.

Ten apel wraca co roku, ale nie traci aktualności.

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Najnowsze wiadomości