Do redakcji wpłynął tekst jednego z naszych sympatyków. Traktuje on o sprawie "plakatowej" jaka miała miejsce podczas ostatnich wyborów.
Było już po pierwszej turze wyborów, gdy wpadł mi w oko tekst na lokalnym portalu informacyjnym. Burmistrz Łosic oficjalnie przypominał, że wieszanie plakatów wyborczych dozwolone jest jedynie w miejscach do tego przeznaczonych, tablicach i słupach ogłoszeniowych. Za naruszenie prawa grozi grzywna. To był impuls.
Przez kilka dni przechodziłem pośpiesznie obok tego plakatu, aż w końcu przystanąłem. Na drzewie wisiała wyborcza podobizna kandydata na burmistrza - przybita, przyszpilona.
Zadzwoniłem. Po godzinie przyjechali dwaj panowie, młodzi, uprzejmi. Obejrzeli przybity plakat, spisali protokół i odjechali uśmiechnięci, pozostawiając bez odpowiedzi pytanie: czy mogę liczyć na pochwałę za obywatelską postawę?
Potem był jeszcze telefon dzielnicowego i zapytanie, czy może posiadam wiedzę, kto wieszał ten plakat? - Niestety.
Pod koniec starego roku otrzymałem pismo z Komendy Powiatowej Policji informujące, że sprawa została umorzona z powodu niewykrycia sprawcy. Policja rozpytywała osoby mieszkające przy drzewie z plakatem, członków komitetu wyborczego przybitego kandydata nie niepokoiła.
I to już koniec historii o tym, jak pomagałem burmistrzowi strzec prawo. Zaś morał każdy może sobie wysnuć, według potrzeby.
MJ
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze