Hubert Daniluk z pochodzenia łosiczanin, opowiedział nam o swojej pasji jaką jest tatuowanie. Dzięki uporowi i determinacji udało się mu połączyć przyjemne z pożytecznym i teraz pracuje robiąc to co kocha.
Ruda: Od kiedy zajmujesz się tatuowaniem?
Hubert: Tatuowaniem zajmuje się od blisko 5 lat, w tym ostatnie 2 lata jako współwłaściciel swojego przybytku rozkoszy :)
Dlaczego chcesz nam o tym opowiedzieć?
Chciałbym podzielić się z wami moim osiągnięciem, swoistym połączeniem wody z ogniem czyli związania przyjemnego z pożytecznym. Nie będę zamulał o trudnych początkach tego specyficznego zawodu, bo choć standardowa droga "od zera do bohatera" to coś iście filmowego i pięknego z obiecującym szczęśliwym zakończeniem ale droga ambitnego tatuatora to chęć dojścia do punktu horyzontu, podróż bez końcowego spełnienia.
Osiągnąłeś już "horyzont"?
Chociaż uważam że jestem na początku mojej przygody z tym odłamem sztuki, to zaryzykuję stwierdzenie że odnalazłem to co nadaje sens i pozwala z chęcią wstawać co rano i cieszyć się tym co robię. Ciężko pracowałem na możliwość posiadania tego komfortu w głowie, bo przez długie lata łączyłem pasje do tatuażu z szarą rzeczywistością zarabiania na przysłowiowy chleb, dlatego doceniam to co sobie wywalczyłem i o co walczę każdego dnia.
A o co walczysz i co cenisz?
Każdego dnia staram się wyrazić siebie, poprzez kompozycję, zabawę formą, płynnością w tatuażu którą cenię jak dobrą dniówkę po pracowitym dniu :) Cenię sobie nad wyraz dobry kontakt z klientem, pracę w oparciu o autorski projekt, obopólną satysfakcję oraz danie mi możliwości zrobienia najlepszej pracy na jaka mnie stać w danym momencie,zawsze odwdzięczam się za to pełnym zaangażowaniem :)
Dzięki że zajrzałeś do nas i życzę powodzenia i spełnienia.
Bardzo dziękuję za chwilę uwagi i możliwość wypowiedzenia się w medium z mojego rodzinnego miasta, to znaczy dla mnie więcej niż by się mogło wydawać :) Pozdrawiam.
[nggallery id=193]
Komentarze