Podczas prac związanych z budową parkingu przy Urzędzie Miasta i Gminy w Łosicach natrafiono na niewybuchy pochodzące prawdopodobnie z czasów II wojny światowej. Zgodnie z procedurą na miejsce przybył niezwłocznie podinspektor ds. OCiZK Starostwa Powiatowego w Łosiach oraz policyjni pirotechnicy z KP Policji w Łosicach. W związku z ujawnieniem granatów moździerzowych odłamkowo – burzących 82 mm, podjęto decyzję o ewakuacji pracowników urzędu gminy, urzędu skarbowego i szkoły muzycznej. Saperzy z 17 patrolu saperskiego z 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej przejęli niebezpieczne znalezisko i bezpiecznie przetransportowali na teren poligonu wojskowego „Zielonka – Rembertów”.
- Ok. godz. 9.25 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Łosicach otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że podczas remontu parkingu przy urzędzie miasta i gminy został znaleziony niewybuch. Na miejsce zostali skierowani policjanci zajmujący się rozpoznaniem minersko – pirotechnicznym, którzy potwierdzili, że jest to granat moździerzowy, prawdopodobnie pochodzący z okresu II wojny światowej, okazało się, że takich pocisków jest w tym miejscu kilka. Dlatego podjęto decyzję o ewakuacji pobliskich budynków - wyjaśnia mł asp. Nina Zaniewicz - oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Łosicach.
Znalezisko natychmiast zostało poddane oględzinom - Po przeprowadzeniu rozpoznania potwierdziłem, że jest to moździerzowy granat odłamkowo – burzący 82 mm o długości 320 mm uzbrojony w zapalnik, prawdopodobnie z czasów II wojny światowej - informuje podinspektor ds. obronnych, obrony cywilnej i zarządzania kryzysowego Starostwa Powiatowego w Łosiach - Roman Kasprowicz.
Możliwy promień rozrzutu odłamków w kalibrach 76 -115 mm wynosi w przybliżeniu 799 m dlatego też bezzwłocznie przerwano prace przy budowie parkingu oraz zarządzono ewakuację osób przebywających w strefie rażenia. Ewakuowano pracowników z budynku Urzędu Miasta i Gminy, Urzędu Skarbowego i Szkoły Muzycznej - w sumie około 100 osób.
W trakcie sprawdzania terenu Roman Kasprowicz wraz z policją zabezpieczył ogółem 8 granatów, pozostałe trzy niewybuchy odkryli żołnierze 17 patrolu saperskiego z 1 Warszawskiej Brygady Pancernej w Wesołej. - Dowódca patrolu saperskiego zadysponował specjalistyczną przyczepę do przewozu niewypałów z pojazdem ciężarowo – terenowym Jelcz 442.32 w celu bezpiecznego przewozu w stałe miejsce niszczenia zlokalizowane na terenie poligonu wojskowego „Zielonka – Rembertów” - wyjaśnia Roman Kasprowicz.
Według podinspektora Romana Kasprowicza pochodzenie granatów może być związane z pewnymi zdarzeniami z przeszłości. - Działania prowadzone przez wojska 1 frontu Białoruskiego od południa na osi Parczew, Łuków, Siedlce przecięły drogę odwrotu związkom XX korpusu walczącym w rejonie Brześcia. Niemcy utworzyli silną przesłonę, której centrum znajdowało się w Siedlcach. Trzon niemieckiej obrony tworzyły 3 Dywizja Pancerna SS, VIII Korpus Armijny w składzie 5 Dywizja Piechoty i 211 Dywizja Piechoty wraz z 7 Dywizja Piechoty ze składu XX Korpusu. W ramach tych działań cześć wojsk niemieckich wycofywała się przez Łosice w kierunku północnym, kierując się na most w miejscowości Tonkiele na rzece Bug. Osłaniając przegrupowanie wojsk niemieckich przygotowano obronę mostów, w tym również w Łosicach na rzece Toczna. Most drewniany zaminowano i przygotowano do wysadzenia. Założono improwizowane ładunki wybuchowe z bomb i pocisków artyleryjskich i moździerzowych. Cześć zakupując pod mostem a część zawieszają na podporach mostowych - mówi Roman Kasprowicz.
- Działania Niemców obserwowano z pobliskiego Zakładu ślusarsko kowalskiego Pana Wacława Ostapskiego - zakład ten wraz z częścią mieszkalną zlokalizowany był tuż obok mostu. Na terenie obecnego Urzędu Miasta i Gminy w Łosicach wykopano okop i przygotowano stanowisko do obrony od strony centrum miasta. Na teren cmentarza żydowskiego doprowadzono przewody elektryczne do odpalania ładunków wybuchowych, tam przebywała grupa saperów (3 - 4 żołnierzy w starszym wieku). Zadaniem saperów było wysadzenie mostu w momencie natarcia wojsk sowieckich. Niemcy rozkazali Państwu Ostapskim zabezpieczyć mienie i ewakuować się na ich polecenie na bezpieczną odległość. Ponieważ Pan Wacław Ostapski był członkiem miejscowego oddziału BCH powiadomił pozostałych żołnierzy z oddziału i podjęto działania zmierzające do likwidacji niemieckich saperów i unieszkodliwienia materiałów wybuchowych pod mostem. W momencie natarcia wojsk sowieckich od strony Hadynowa i Rudnika w dniu 31 lipca 1944 r. przecięto kabel i grupa BCH zaatakowała Niemców. Niemieccy żołnierze na koniach uciekli w kierunku Zakrza - wyjaśnia Roman Kasprowicz. Działania te pozwoliły ocalić most oraz zabudowania należące do rodziny Ostapskich.
Dodatkowo podinspektor przypomina też inne działania, które również mogły wiązać się z wczorajszym odkryciem. - W budynku obecnej biblioteki publicznej przy ul. Piłsudskiego po wyzwoleniu funkcjonował magistrat. Mieszkańcy miasta zwozili w niemieckie okopy pozostałości wojenne. Ponadto zatrudnieni po wyzwoleniu pracownicy miejskiej elektrowni panowie Marian Kasprowicz, Marian Czabaj i Józef Sidorowicz oraz dwóch przesiedleńców z pomorza (Polacy wysiedleni z terenów niemieckich) wraz z milicjantami nadzorowali przewożenie i zabezpieczanie przedmiotów wybuchowych i niebezpiecznych. Cześć zgromadzonych w ten sposób materiałów odebrała sowiecka Wojskowa Komenda Miasta, a część została zakopana. Podczas budowy obecnego Urzędu Miasta i Gminy w Łosiach w latach 1964-66 odnaleziono te pozostałości wojenne i wtedy wojsko przewiozło je na skraj lasu Zakrzańskiego i zdetonowało. Eksplozja była tak silna, że drżały szyby w budynkach w mieście. Podczas budowy mostu betonowego w latach "60 ubiegłego stulecia, robiąc wykopy pod filary znaleziono jeszcze 2 bomby lotnicze, które również zdetonowano w lesie Zakrzańskim - dodaje podinspektor OCiZK Roman Kasprowicz.
Wysoce prawdopodobne wydaje się zatem, że znalezione przy budynku magistratu granaty moździerzowe również pochodzą z tego okresu. Policja apeluje o rozwagę i przypomina, że każdy niewybuch stanowi realne zagrożenie i w żadnym wypadku nie należy go dotykać, czy samodzielnie przenosić. Każdorazowo należy w takiej sytuacji powiadomić policję. [justified_image_grid flickr_user=77044263@N07 flickr_photoset=72157716963671166]Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze