Reklama

Wigilijne obyczaje świątecznej i nocnej opieki lekarskiej?

27/12/2016 13:21

Święta Bożego Narodzenia to magiczny czas kiedy gasną wszystkie spory, w którym radość wita wszystkich a życzenia składa Niebo - ziemi, niebu - ziemia - parafrazując słowa kolędy Czerwonych Gitar. Teraz słów kilka o wigilijnych zwyczajach jakie zaobserwowała Joanna- matka 6 letniego synka w naszym szpitalu.

Wigilia rano, dziecko męczy kaszel, kaszel jest na tyle uciążliwy, że dziecku trudno złapać powietrze. Mały "szczeka", a mama zaczyna bardzo się martwić, bo w końcu to jej ukochane dziecko choruje. Każdy zdroworozsądkowy rodzic, w trosce o swojego szkraba szuka szybkiej konsultacji lekarskiej, tak żeby niczego nie przeoczyć i zawczasu zapobiec całemu złu jakie może czyhać na dzieciaka.

Reklama

Nasza bohaterka postanawia zawieźć dziecko do lekarza. Niestety w wigilię przechodnie nie pracują, ale! jest przecież nocna i świąteczna opieka lekarska w szpitalu, więc decyzja zapada - jedziemy do szpitala. W drzwiach wita ją zdegustowany/wściekły/wzburzony pacjent który siarczyście klnąc rzuca na wychodne- "chamstwo!" i znika za drzwiami. Joanna nie bardzo wie co się zdarzyło, i w sumie czy to ma jakieś znaczenie? Oczywiście w tej chwili liczy się zdrowie jej dziecka, więc udaje się na Izbę Przyjęć i po odnalezieniu pielęgniarki (tak, trzeba było jej poszukać) pyta czy można poprosić jakiegoś pediatrę i tu wyłuszcza sprawę, że dziecko chore, że kaszel, że się dusiło itd. Pani znad okularów spogląda pobłażliwie i stwierdza, że żadnego pediatry nie poprosi bo dziś nie ma dyżuru na izbie. W międzyczasie inny rodzic wcześniej umówiony z pediatrą z oddziału idzie z błogosławieństwem pielęgniarki na górę do doktora - reszta rodziców nie ma takiego przywileju.

Joanna nie wie co robić - jak to nie ma lekarza? - pyta. "No jak nie ma lekarza, lekarz jest, ale tylko jeden, nie pediatra a internista na dyżurze w nocnej i świątecznej pomocy"- zdegustowana i zirytowana pielęgniarka rzuca spoglądając znad okularów. Joanna prosi zatem o możliwość konsultacji dziecka. Łaskawie pani na Izbie wpisuje dane, co chwile przerywając procedurę ignorując przestraszoną matkę, rozmawiając z dochodzącymi pacjentami.

Reklama

Już w kolejce. Kolejka długa, ludzi sporo i ciągle ktoś dochodzi. Schorzenia różne, jakieś wypadki, nagłe zachorowania etc. Dziewczyna przecięła palce - "proszę przyjść po świętach" - słyszy, starszy pan przywieziony karetką czeka, bo Panie z Izby poszły do innego "pokoiku" i przez dłuższy czas nie wychodziły stamtąd...no cóż święta, każdy ma swoje zajęcia - tam widocznie też.

Joanna z dzieckiem już wchodzi do gabinetu (trochę poczekali, no ale kolejka to kolejka, więc matka rozumie sytuację) a tam kolejna świąteczna niespodzianka. Pani doktor obrażona na cały świat, bo przecież święta a ona tu a nie tam gdzieś przy choince i barszczu. No nic Joanna da radę, przecież dziecko tak mocno kaszlało, przecież nic innego się nie liczy. "A Wy z czym?" - ozięble rzuca Pani Doktor. "Dziecko ma bardzo suchy kaszel, rano tak bardzo kaszlał, że nie mógł złapać tchu, bardzo się bałam, dziecko mi się dusiło" - strzela jak z karabinu Joanna, żywo i z przejęciem opisując poranne zdarzenie. W tym czasie dziecko znów "szczeka" czyli kaszle gardłowo, sucho a matka słyszy - "To ma być ten kaszel?" Joanna dopytuje już poddenerwowana - "A co to jest? Nie kaszel?" i słyszy - "Niech se pani kupi syrop w aptece a nie do szpitala z czymś takim" Joanna dopytuje dalej "Pani Doktor czyli, że żadnej recepty? Nic? Dziecko mi się dusiło!" i odpowiedź "Syrop w aptece i nebulizacja, do widzenia"... Joanna wyszła po ok minucie, może dwóch i już na końcu języka miała to samo co mówił pacjent z którym mijała się wchodząc do szpitala - czyli, że chamstwo...

Reklama

I teraz jako takie podsumowanie. W aptece - "potrzebuję coś dla 6 latka od suchego duszącego kaszlu. Jak dziecko ma taki napad kaszlu to się dusi" Oczywiście aptekarka szuka specyfików, daje syrop, maść, coś do inhalowania, coś na katar i przestrzega - takie małe dziecko i taki kaszel to koniecznie lekarz musi obejrzeć. Proszę się udać do szpitala....

Hej Kolęda Kolęda....

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo losice.info




Reklama
Najnowsze wiadomości