
Łosice to niewielkie miasto nad rzeką Toczną, usytuowane w malowniczym sąsiedztwie Parku Krajobrazowego Przełomu Bugu. W ostatnich latach jak grzyby po deszczu rozrastają się w tym regionie fermy drobiu. Teraz to właśnie one otaczają miasteczko. Ktoś mógłby zapytać - i co w tym dziwnego lub złego? Skoro gospodarka się rozwija, są inwestorzy, którzy inwestują w rozbudowę takich ferm, wielu ludzi ma tam pracę... czemu komuś to nie pasuje? Przecież to same plusy dla miasta i regionu.
Niestety rzeczywistość nie jest już tak kolorowa jak by się to mogło wydawać na pierwszy rzut oka, a raczej nosa. Fermy drobiu to intratny interes, prawdą jest też to, że wielu mieszkańców znalazło pracę w tych gospodarstwach. Jednak nie można zapominać o uciążliwości tych inwestycji i ich wpływie na życie mieszkańców. W mieście po prostu śmierdzi. Mieszkańcy, których domy znajdują się w sąsiedztwie ferm mówią, że ponoszą wszystkie negatywne skutki funkcjonowania tych gospodarstw. Oprócz uciążliwego smrodu zmagają się ze skutkami dużej koncentracji odchodów i ich wpływem na zdrowie.
Inwestorzy podkreślają, że wbrew opinii społeczeństwa z obiektów tego typu wcale nie śmierdzi. Łosiczanie jednak są zbulwersowani słysząc o kolejnych planach rozbudowy istniejących i budowy nowych ferm drobiu w okół miasta. Coraz głośniej protestują przeciwko tym inwestycjom. Piszą petycje, zrzeszają się w stowarzyszenia i walczą z trudnym przeciwnikiem jakim jest wszechobecny smród.
- Śmierdzi codziennie! - mówi pani Monika - chyba wszystkie smrody tego świata teraz czuć. Z każdej strony Łosic śmierdzi. Tak się nie da żyć! Prania nie wywiesisz na balkon, z dzieckiem na dwór nie wyjdziesz, bo aż w nosie piecze od smrodu. Gorzej niż na wysypisku śmieci - dodała zdenerwowana.
- Niby 21 wiek, niby wszystko takie nowoczesne, niby taka technologia, a proszę pani w naszym mieście to śmierdzi gorzej niż u mojego dziadka na wsi w oborze - mówi zbulwersowany pan Piotr. - Ja to prosty człowiek jestem, rozumiem, że odchody nie pachną, rozumiem, że to taka specyfika hodowli ale nie rozumiem jak można obsadzać takimi obiektami teren dookoła miasta. Przecież Łosice leżą w niecce i wszystkie smrody z okolic koncertują się właśnie w mieście. To nie dopuszczalne, żeby jeden zarabiał miliony a cała reszta wąchała smród - grzmiał zdenerwowany Piotr.
Mieszkańcy Łosic i okolic nie kryją emocji i nie przebierają w słowach mówiąc o zapachach jakimi są raczeni. Jako odzew społeczności lokalnej na ekspansywny rozwój uciążliwych, wielkoprzemysłowych ferm drobiarskich na terenie gminy Łosice powstało stowarzyszenie "Zielone Niemojki". Dzięki wspólnym działaniom udało się już im zablokować inwestycję drobiarską we wsi Ksawerów oddalonej od Niemojek o niespełna kilometr. Mieszkańcy Niemojek, w trosce o jakość swojego życia zdecydowanie sprzeciwiają się powstawaniu tego typu inwestycji.
- Dlatego zebraliśmy kilkaset podpisów przeciwko przeklasyfikowaniu działki leśnej na rolną na której inwestor chce zbudować kolejne kurniki - mówi Prezes Stowarzyszenia "Zielone Niemojki", Piotr Pawłowski. - Mieszkańcy nie mają zaufania do inwestora, który już teraz znacząco obniżył nasz komfort życia. Podpisaną przez mieszkańców petycję przedłożyliśmy Burmistrzowi Miasta i Gminy Łosice, Mariuszowi Kucewiczowi oraz Przewodniczącemu Rady Miasta i Gminy Łosice Romualdowi Jóźwiaczukowi. Liczymy na to, że władze gminy będą reprezentowały i chroniły ogólnie pojęte dobro większości mieszkańców gminy, a nie wybranych jednostek.
We wspomnianej petycji mieszkańcy stanowczo protestują przeciwko możliwości przekwalifikowania gruntów inwestora "położonych pomiędzy miejscowościami Zakrze, Nowosielec i Niemojki, w taki sposób, żeby możliwym było dokonanie na nich budowy kurników, mieszalni pasz, itp." Obok już wspomnianych kwestii mieszkańcy w petycji wskazali również "że na terenach na których zlokalizowane są fermy zwierząt oraz inne instalacje oddziałujące na środowisko następuje znaczny spadek wartości nieruchomości".
"...przez prawie cały czas we wsi Niemojki, szczególnie zaś w części Niemojki Stacja unosi się fetor z fermy, tak z odchodów, jak i padłych kur, które leżą w otwartych pojemnikach na zewnątrz budynków." - opisują w piśmie sytuację zaniepokojeni mieszkańcy.
Burmistrz, Mariusz Kucewicz nie ukrywa, że sytuacja jest trudna. Doskonale rozumie mieszkańców, którym dokucza uciążliwość odoru - sam też czuję ten zapach - powiedział burmistrz. - Rozumiem też inwestorów, którzy inwestują w nasz region, to też mieszkańcy. Jednak absolutnie nie chciałbym żeby interes jednych odbywał się kosztem drugich. W chwili obecnej nie mamy wprawdzie jeszcze tzw. ustawy odorowej, co znacznie komplikuje sytuację, ale nie stoimy w miejscu - podpisaliśmy już umowę na wykonanie studium uwarunkowań do planu zagospodarowania miasta i gminy Łosice. Studium jest wstępem do procedowania zmiany planu zagospodarowania. W najbliższym czasie zostaną też ogłoszone konsultacje społeczne w tym zakresie, więc zapraszam mieszkańców do czynnego udziału w nich. Chciałbym także zaapelować do przedsiębiorców zajmujących się hodowlą drobiu by przestrzegali z należytą starannością kultury chowu i przestrzegali przepisów dotyczących procedur stosowanych w produkcji drobiu. Staranność, o której mówię, na pewno przyczyni się do polepszenia jakości życia pozostałych mieszkańców i poprawi tę sytuację.
Foto: PixabayTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze