Niekontrolowana ekspansja przemysłowych ferm drobiu i infrastruktury około produkcyjnej stała się tematem spotkania otwartego, zorganizowanego przez zaniepokojonych mieszkańców Łosic, wspieranych przez stowarzyszenia walczące z tym niewątpliwym problemem społecznym.

Do dyskusji o rozbudowie ferm, ich uciążliwości, wpływie na zdrowie i środowisko oraz możliwościach blokowania kolejnych pozwoleń na budowę tego typu obiektów stanęli wraz z mieszkańcami, starosta łosicki Katarzyna Klimiuk z radnymi oraz burmistrz miasta i gminy Łosice, Mariusz Kucewicz również wspierany przez grupę radnych i pracowników poszczególnych referatów w urzędzie miasta. Niestety mimo zaproszenia, na spotkaniu zabrakło Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Łosicach – Grażyny Kasprowicz, do której mieszkańcy mieli wiele pytań dotyczących wydawanych przez nią opinii sanitarnych wymaganych w procesie uzyskania pozwoleń na budowy ferm drobiu.

Zainteresowanie problem było duże

Pierwsze zebranie dotyczące problemu kurników spotkało się z ogromnym odzewem mieszkańców. Sala widowiskowa w Łosickim Domu Kultury wypełniona była po brzegi. Zaniepokojeni mieszkańcy Łosic zawiązali nieformalny komitet sprzeciwiający się powstawaniu nowych tego typu obiektów na terenie gminy. Poparły ich, stowarzyszenia z Niemojek (gmina Łosice) i Wojnowa (pow. siedlecki).

Organizatorzy spotkania przygotowali kilka prezentacji filmowych dotykających problemu ekspansyjnej rozbudowy ferm, debatę podzielono na część teoretyczno-informacyjną i dyskusyjną.

Mieszkańcy się boją

Jednym z prelegentów była dr Małgorzata Danielak – Chomać z pobliskiego Wojnowa, w którym mieszkańcy również sprzeciwiają się powstawaniu kolejnych tego typu inwestycji. – Mieszkańcy po prostu się boją – mówiła M.  Danielak – Chomać. – Rozwój ferm drobiu niesie za sobą duże niebezpieczeństwo roznoszenia się drobnoustrojów i bakterii. Jest to szczególnie szkodliwe dla astmatyków, dla osób, które mają problemy z oddychaniem. Mamy też tam swoje interesy, swoje budynki, swoje domy i jeżeli te fermy zaczną się w tak niekontrolowany sposób rozrastać, to będą zagrażać zdrowiu, przyrodzie, wodom gruntowym, lasom a wartość ziemi i domów tam gdzie powstawać będą fermy, zdecydowanie spadnie. Budowa ferm wcale też nie sprzyja rozwojowi rolnictwa. Budowa ferm niszczy rolnictwo tradycyjne. Takim działaniem odbieramy sobie ogromną szansę na rozwój rolnictwa ekologicznego – wyjaśniała  M. Danielak – Chomać.

Wszyscy tracimy

Według pomiarów stężenia azotanów w mięsie drobiowym, ogólnodostępnym w sprzedaży, przeprowadzonych przez dr Małgorzatę Danielak – Chomać, ich wartość zawsze przekraczała od 3 do 5 razy obowiązujące normy. – Ten dób jest po prostu przenawożony, a spożywanie takiego mięsa prowadzi do powstawania poważnych chorób, min. nowotworów – mówiła M. Danielak – Chomać. Podobnego zdania, na temat degradującego oddziaływania na zdrowie człowieka działalności ferm był lekarz Jan Kowalczuk – chirurg, pediatra. – Co myśmy zrobili w powiecie łosickim? – pytał lekarz – zasraliśmy go jak dworzec w Koluszkach albo jeszcze gorzej.

Mity o nowych miejscach pracy i dużych wpływach z podatków

Częstym argumentem inwestorów przy budowie tego typu obiektów jest kwestia stworzenia nowych miejsc pracy, mówi się też o wpływach do kasy gminy z tytułu podatków. Jak pokazuje praktyka, na fermach drobiu zatrudnia się zazwyczaj jedynie kilka osób ze względu na dużą mechanizację i automatyzację tej gałęzi przemysłu. Zatem mit o wielu nowych etatach bardzo szybko jest obalany przez samych inwestorów. Kolejnym mitem okazują się duże wpływy do budżetu gminnego z racji prowadzenia ferm. Okazuje się, że inwestycje te podlegają takim samym podatkom jak każda inna działalność rolna. Tyle samo zapłaci rolnik uprawiający ziemniaki czy zboże i tyle samo gmina dostanie podatku od producenta drobiu.

Dlaczego wydawane są pozwolenia?

Mieszkańcy mieli żal do samorządów, że wydają pozwolenia na budowę kolejnych obiektów skutecznie zatruwających życie. Wyjaśnienia problemu podjął się burmistrz miasta i gminy Łosice, Mariusz Kucewicz.

– Mamy trzy organy – Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, Sanepid, Wody Polskie i Marszałka – to one wydają uzgodnienia albo opinie. Kiedy dostajemy trzy opinie pozytywne to niestety mamy problem, bo w takim wypadku nawet protesty mieszkańców nie są uznawane za znaczące i nie mają wpływu na wynik całego postępowania. Potrzebujemy ustawy odorowej, która stworzy warunki samorządowi do oceny powstających odorów, która określi dokładnie parametry tego typu inwestycji. W urzędzie pojawiłaby się wtedy grupa specjalistów kompetentnych do dokonywania takich ocen. Niestety takiej ustawy nie ma, musimy więc bazować na tych wspomnianych trzech opiniach i nie mamy instrumentów pozwalających na podważenie tych decyzji, nie mamy narzędzi do badania tego. Wygląda to analogicznie do procesu wydawania prawa jazdy w starostwie. Jeśli ktoś ukończy kurs na prawo jazdy, zda egzamin teoretyczny i egzamin praktyczny, to starosta, nawet jeśli wie, że dana osoba jest bardzo kiepskim kierowcą, musi wydać takie prawo jazdy. W świetle prawa nie ma możliwości podważyć tych ocen wydanych przez instytucje powołane do opiniowania umiejętności kierowcy – nawet jeśli starosta działałby w trosce o życie innych uczestników ruchu, życie mieszkańców powiatu. W przypadku kurników sytuacja jest analogiczna – wyjaśniał burmistrz Mariusz Kucewicz.

Należy zmienić plan zagospodarowania przestrzennego

– Każdy samorząd ma prosty mechanizm regulujący warunki budowy takich obiektów – mówił Janusz Kobyliński, kierownik ARiMR w Łosicach – jeżeli w planie zagospodarowania przestrzennego określi się, że w odległości 500, 600, 1000 metrów od zabudowań nie może powstać konkretna liczba jednostek to nie postanie żadna ferma na terenie gminy. To jest prosty mechanizm, który ma każdy samorząd! Każdy!

– Nasz samorząd w 2000 roku przystąpił do opracowania planu zagospodarowania przestrzennego i uchwalił go w 2004 roku za czasów byłego burmistrza Janusza Kobylińskiego. Od momentu powstania planu w 2004 roku do 2014 roku, nasz samorząd zrobił 10 zmian w planie zagospodarowania i w żadnej zmianie nie wprowadzono ograniczeń jeżeli chodzi o fermy.  Od 2014 roku, czyli za mojej kadencji, była tylko jedna zmiana i teraz jesteśmy na etapie zmian w studium będącym wstępem do zmian w planie zagospodarowania przestrzennego – wyjaśniał burmistrz, Mariusz Kucewicz. – Każdy mieszkaniec naszej gminy może składać wnioski do 12 lutego o zmiany w planie. Do 2020 roku prawdopodobnie plan zostanie już zmieniony.

Będą kolejne spotkania

Mieszkańcy dopytywali jeszcze o możliwości prawne blokowania inwestycji uciążliwych. Na pytania odpowiadali zarówno starosta, Katarzyna Klimiuk, jak i burmistrz Mariusz Kucewicz. Według dr Małgorzaty Danielak – Chomać, budująca jest postawa samorządowców, wspierających mieszkańców w dążeniu do ograniczenia ekspansji ferm drobiu i infrastruktury około produkcyjnej. Mimo, że emocje podczas spotkania niejednokrotnie sięgały zenitu, to jednak Łosice udowodniły, że dialog ma sens. Łosiczanie wierzą, że wspólnymi siłami, przy wsparciu samorządu uda się powstrzymać ekspansję ferm i tym samym uda się poprawić jakość życia na tym terenie. Zaplanowano kolejne spotkania o których będziemy informować czytelników.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o