Szambo zamiast piwnicy

0
1692

Mieszkańcy bloku przy ulicy Narutowicza 21 w Łosicach poprosili o interwencję i pomoc w nagłośnieniu problemu z jakim borykają się od blisko 30 lat. Piwnice lokatorskie notoryczne zalewane są nieczystościami wypływającymi z linii kanalizacyjnej. Administrator budynku o sprawie wie, ale twierdzi, że problem leży po stronie spółki zajmującej się utrzymaniem sieci kanalizacyjnej, natomiast przedstawiciel spółki zwraca uwagę na potrzebę dokonania modernizacji kanalizacji w bloku, bo bez tego nie uda się zażegnać awariom.  Mieszkańcy skarżą się więc, na to, że każda z instytucji odsuwa problem od siebie, przerzucając się odpowiedzialnością, w rezultacie piwnice pełne są nieczystości, a w całym bloku unosi się fetor ekskrementów.

– Sytuacja powtarza się od 30 lat, tak od 30 lat! – mówi zdenerwowana Bogusława Jakubek-Włos, mieszkanka bloku przy ul. Narutowicza 21. – Od 30 lat czyli od wybudowania i zasiedlenia bloku jego piwnice są regularnie zalewane  wyciekami z szamba.  W ostatnim tygodniu miało to miejsce aż 4-krotnie. W niedzielny poranek piwnice bloku były zalane śmierdzącą wodą z kanalizacji do wysokości dwóch schodów. Podtopione były wszystkie piwnice lokatorskie i ich zawartość. Wszystko nasiąknięte śmierdzącą wodą. Około godziny 11 wezwani pracownicy Spółdzielni Mieszkaniowej przystąpili do likwidacji awarii, podczas której wylewali tę brudną wodę z kanalizacji bezpośrednio przed klatki schodowe na ulicę wewnątrz osiedla – tłumaczy kobieta.

Podjęte działania doprowadziły do utworzenia się przed klatkami śmierdzącego rozlewiska. – Czy państwo sobie wyobrażacie taką sytuację w dobie koronawirusa gdzie zasłaniamy się maseczkami, dezynfekujemy ręce, dbamy o czystość a mieszkańcom bloku 21 funduje się życie na gównach i fekaliach? – pyta rozgoryczona Bogusława Jakubek-Włos.

Sprawa wielokrotnie była poruszana przez mieszkańców w spółdzielni mieszkaniowej do której należą. Powiadamiali prezesa i pracowników, jednak czują się pozostawieni sami sobie i nikt im nie chce pomóc. Awarie są likwidowanie doraźnie, by za dzień lub dwa śmierdzący problem znów mógł wypłynąć.

– Prezes powiedział, że to nie sprawa spółdzielni mieszkaniowej, tylko spółki KOM-GAZ zajmującej się odprowadzaniem i oczyszczaniem ścieków – mówi Mateusz Stasiuk, mieszkaniec bloku 21. – Ale ja się pytam, komu my płacimy czynsz za administrację budynku? Kto jest odpowiedzialny za utrzymanie go w stanie używalności, za remonty i naprawy? Przecież my płacimy duże pieniądze za te usługi a i tak się okazuje, że wszystko musimy robić sami we własnym zakresie i na własny koszt, bo spółdzielnia od wszystkiego umywa ręce. Przecież nie taką umowę mamy z nimi – irytuje się mężczyzna.

Mieszkańcy zbulwersowani sytuacją postanowili poprosić o pomoc media mając nadzieję, że nagłośnienie sprawy wpłynie na podjęcie radykalnych działań przez administratora i spółkę odpowiedzialną za utrzymanie drożności kanalizacji. Nasze zaproszenie na spotkanie z mieszkańcami przyjął prezes spółdzielni mieszkaniowej – Tadeusz Chaciński, kierownik gospodarki zasobami mieszkaniowymi Tomasz Kościesza oraz kierownik w spółce KOM-GAZ – Andrzej Wierzbicki.

– Kanalizacja zapycha się w całych Łosicach i we wszystkich miastach, bowiem mieszkańcy często wyrzucają tam to co nie powinno się tam znaleźć. U państwa problem jest rzeczywiście większy. Rozmawiałem już z panem prezesem i mówiłem, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zlikwidowanie studzienek kanalizacyjnych w piwnicach, tak by kanalizacja bezpośrednio wchodziła do studzienki kanalizacyjnej na zewnątrz budynku – mówił kierownik spółki KOM-GAZ, Andrzej Wierzbicki.

– Jeśli my te studzienki rewizyjne, które są w blokach i które są też używane do spuszczania wody z układu C.O. zlikwidujemy, to problemu nie zamkniemy, a wręcz przeciwnie – mieszkańcom pierwszej kondygnacji zafundujemy wylewanie nieczystości sedesem. Rzeczywiście, w piwnicach już się nie będzie rozlewało, ale wybije w mieszkaniach. Może być też sytuacja, że zapcha się pion kanalizacyjny i przez likwidację studzienek w piwnicach stracimy możliwość usunięcia takiej awarii – oponował na propozycję kierownika KOM-GAZu, Tomasz Kościesza – kierownik GZM w spółdzielni mieszkaniowej.

Do dyskusji natychmiast włączyli się mieszkańcy, którzy zwrócili uwagę, że takich awarii w ich bloku nie było i pionów nie trzeba było udrażniać, natomiast problem zalewania piwnic nieczystościami z kanalizacji jest tak częsty, że woleliby, żeby w końcu podjąć jakieś radykalne działania, które uzdrowiłyby tę sytuację. Dodatkowo zwrócili uwagę, że spuszczanie wody z układu C.O. mogłoby się odbywać bezpośrednio przed klatki, więc nie ma potrzeby by ten dostęp był aktywny tak jak to ma miejsce teraz. – Skoro nieczystości z piwnicy możecie co chwila wypompowywać nam przed klatki, to czemu nie możecie wylewać w taki sposób czystej wody z grzejników? – pytała Bogusława Jakubek-Włos.

Niby mamy 21 wiek a my tu mamy smród gorszy niż w oborze – mówił Bogdan Jóźwiaczuk, mieszkaniec bloku 21. – Coś w końcu trzeba zrobić. Skoro doraźne interwencje przez tyle lat nie pomogły to może warto spróbować z likwidacją tych studzienek? – pytał.

Obecny na spotkaniu prezes spółdzielni obiecał mieszkańcom, że wnikliwie przeanalizuje zaproponowane rozwiązanie pod względem możliwości technicznych, jednocześnie przyznał, że problemu z zalewaniem piwnic by nie było gdyby KOM-GAZ utrzymywał w stałej drożności sieć kanalizacyjną. Zdaniem prezesa to właśnie tworzące się w niej zatory powodują, że nieczystości wybijają studzienkami rewizyjnymi. – Przyczyną tego stanu rzeczy jest zapychanie się głównej kanalizacji i tworząca się „cofka”. Dla nas to też jest problem, bowiem po takiej awarii my musimy to sprzątać i dezynfekować, dlatego proponuję by to KOM-GAZ wynajął ciężki sprzęt i gruntownie przeczyścił cały główny rurociąg kanalizacyjny. Jak będzie drożna główna kanalizacja to nie będzie wylewało w piwnicy  – ripostował prezes Tadeusz Chaciński.

Podczas spotkania padło wiele emocjonujących słów, mieszkańcy nie kryli żalu i wściekłości za to, że tracą zapasy gromadzone w piwnicy, jak również tracą prawo do życia w godnych warunkach. Wiele osób wymieniało straty jakie ponieśli przez ciągłe zalewanie nieczystościami. W utworzonej w piwnicy siłowni zalane fekaliami zostały min. maty do ćwiczeń i część sprzętu stojąca na posadzce, całkowicie do wyrzucenia nadawały się zapasy żywności zgromadzone w pozostałych piwnicach, sprzęt elektroniczny czy znajdujące się elementy wyposażenia mieszkań.

Wielu mieszkańców bloku to osoby starsze, schorowane. W piwnicy trzymają często ziemniaki czy inne wyhodowane przez siebie warzywa. Niestety ciąg następujących po sobie podtopień sprawił, że nadają się one tylko do wrzucenia na śmietnik. – To są starsi ludzie, którzy często z wielkim wyrzeczeniem hodowali warzywa. Teraz ich praca i wysiłek idą na marne. Kto im zrekompensuje straty? Skąd ci ludzie mają wziąć pieniądze na kolejne zapasy? I kto im da gwarancję, że znów nie zaleją tego ścieki? – pytała wzburzona Bogusława Jakubek.

Konkluzja

Prezes Chaciński obiecał, że przeanalizuje propozycję kierownika spółki KOM-GAZ, natomiast kierownik Wierzbicki obiecał, że spółka dołoży wszelkich starań by sieć była drożna. W mieszkańcach zapaliła się iskierka nadziei, że w końcu po 30 latach uda się rozwiązać ten śmierdzący problem. Jednak dzień po spotkaniu prezes Chaciński poinformował nas, że po przeanalizowaniu propozycji Wierzbickiego w myśl której, należałoby zlikwidować studzienki kanalizacyjne w bloku i wyprowadzić nieczystości bezpośrednio do głównej nitki kanalizacyjnej są rozwiązaniem nieakceptowalnym ze względów technicznych. Zgodnie z tym stanowiskiem mieszkańcy mogą już mieć tylko  nadzieję, że KOM-GAZ rzeczywiście będzie dbał o drożność głównej kanalizacji, bowiem w innym wypadku problem znów wypłynie wprost do piwnic lokatorów bloku przy ulicy Narutowicza 21.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.