Spotkanie z podróżnikiem Marianem Krzywdą

Łosice Już 22 września w sali widowiskowej Łosickiego Domu Kultury spotkamy się po raz 24 z VITOexTrEAM, tym razem gościem specjalnym będzie Marian Krzywda, który przemierzył 65 krajów świata i o swoich doświadczeniach i przygodach opowie podczas wrześniowego spotkania.

 VITOexTrEAM to inicjatywa ludzi żyjących z pasją, mająca na celu zrzeszenie ciekawych, oryginalnych ludzi, którzy nie bali się walczyć o swoje marzenia. W ramach spotkań z VITOexTrEAM co miesiąc mamy możliwość poznać ciekawe historie energetycznych i pełnych pasji osób. Mamy możliwość poznać odległe kultury, tradycje i zmierzyć z problemami i sukcesami odnoszonymi przez bohaterów spotkania.

Tym razem 22 września w sali widowiskowej Łosickiego Domu Kultury spotkamy się z podróżnikiem Marianem Krzywdą który opowie jak przemierzyć 65 krajów bez znajomości żadnego języka obcego? Jak dostać się do kraju, w którym panuje wojna domowa? Jak to jest każdego dnie patrzeć śmierci prosto w oczy w obcym dla siebie miejscu?

“Jestem nieuleczalnym romantykiem, pasjonatem starych cywilizacji ukrytych w dżunglach, na niedostępnych wyspach i spalonych słońcem pustyniach. Z plecakiem samotnie bez żadnych sponsorów przemierzam świat” – mówi Marian Krzywda

Zwiedził między innymi: Maroko, Algierię, Tunezję, Libię, Egipt, Jordanie, Izrael, Liban, Turcję, Syrię, Irak, Iran, Indie, Nepal, Chiny, Birmę, Kambodżę, Meksyk, Peru, Boliwię, Chile, Wyspę Wielkanocną, Kenię, Tanzanię itp. Podróżowanie to dla niego choroba, potrzeba nieustannego dziwienia się.

W 2013 roku jako pierwszy Polak-podróżnik od kilkunastu lat odbył podroż do ogarniętego wojną domową Iraku. Na ten tajemniczy kraj czekał aż 18 długich lat. Aby się tam dostać poruszył piekło i niebo. Dwukrotnie próbował tam dotrzeć nielegalnie przez zieloną granicę z Syrii w 2005 roku i Iranu w 2008 roku. W 2006 roku napisał prośbę o pomoc do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a w 2009 roku do Prezydenta USA Baracka Obamy – bezskutecznie. Gdy tam wreszcie dotarł każdego dnia śmierć mówiła mu dzień dobry. Był w miejscu gdzie zginął najlepszy Polski korespondent wojenny – Waldemar Milewicz oraz pod Al-Hillą gdzie został uprowadzony przez sunnickie szwadrony śmierci dziennikarz TVP Marcin Firlej. Robiąc z ukrycia zdjęcia w stolicy Iraku poczuł na własnej skórze smak aresztowania przez komandosów wojskowych. Otoczony w starej dzielnicy arabskiej Bagdadu przez rozwścieczonych fundamentalistów cudem uniknął egzekucji…

Tego człowieka warto posłuchać, zapraszamy na wrześniowe spotkanie w Łosicach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.